W sobotę 12.06.2010r. Pułk 4ty na zaproszenie "Stowarzyszenia Przyjaciół Muzeum Mazowieckiego w Płocku" miał zaszczyt uczestniczyć w Jarmarku Tumskim.
Dnia owego stawili się Pitrek wraz z synem, Sławek, Tomek, Łukasz (czyli skromny ja) oraz Robert, który sprawnie doprowadził nas do miejsca postoju, którym było stoisko grupy "Tradytor". Członkowie ekipy okazali się niezwykle sympatyczni, służyli pomocą i chętnie dzielili się tym co sami mieli.
Nasz "starganik" w krótkim czasie zamienił się w punkt reklamowo - werbunkowy Pułku 4go i Tradytora. Zwiedzający (najczęściej w wieku produkcyjnym będąc) chętnie podchodzili pytając o to,skąd się w ogóle tacy przebierańcy wzięli jak też o krótką historię oddziału. Większość z nich robiła wielkie oczy, gdy dowiedzieli się że to właśnie z Płocka Pułk 4ty się wywodzi.Nie zabrakło i takich, którzy dzielili się z nami wiedzą historyczną, jaką sami posiadali. Pitrek przywiózł wydrukowane ulotki reklamowe,którymi skutecznie "oflagowaliśmy" najbardziej widoczne rejony naszej budki. W tym miejscu zaznaczyć należy, że najczęściej uwagę przechodniów przyciągały wystawione czapki oraz karabiny ustawione w kozła.
W ciągu dnia coraz to więcej osób podchodziło do stoiska a kilkoro dzieci z czapą rogatą na głowie uwieczniło pamiątkowym zdjęciem swój pierwszy kontakt z napoleońskim wojskiem.
Do naszych głównych zadań należało ukazywanie się w całej okazałości mundurowo ekwipunkowej, stąd nasze częste"patrole patrolujące rejon patrolowania". Mieliśmy wówczas okazję podziwiać bogaty asortyment sprzedawców, czyli: pocztówki, znaczki, monety i banknoty,wyroby garncarskie, bibeloty, książki, ruchome starocie typu sztućce, ramy, elementy wykończeniowe, oraz militaria (szable, bagnety, naszywki, medale). W czasie jednego z takich spacerów średnio przechodziliśmy około 10 metrów po czym byliśmy zatrzymywani gorącą prośbą o zrobienie sobie z nami zdjęć. Ciekawym jest też, że niemal przy każdym stoisku wystarczyło się zapytać o cokolwiek by dowiedzieć się ile sprzedawca wie na temat historii -niekoniecznie związanej z Napoleonem. W ogóle stwierdzam, że wiele osób -zarówno widzów, jak i sprzedawców dobrze orientowało się w meandrach czasów dawnych.
Do tego czasu upał nas oszczędzał, ale po kilku godzinach słońce zmieniając pozycję zaczęło świecić prosto na nas, co utrudniało trochę nasze funkcjonowanie.
Około godziny 16:00 nadszedł czas na Naszego występu. Dowódca zwoławszy zbiórkę "w sposób naoczny" dokonał przeglądu oddziału i zakomenderował marsz w kierunku schodów kina, na których mieliśmy się zaprezentować.
Pitrek w treściwym przemówieniu do widowni zapoznał ją z historią Pułku oraz naszą prezentacją, której głównymi elementami miał być pokaz ładowania broni (na 12 tempów i dowolny) oraz salwy.
Gdy byliśmy gotowi oddać strzał Pitrek przytomnie uprzedził widzów, by uważać na dzieci i zwierzęta. Broń Tój...Cel...Pal! Wystrzeliły wszystkie karabiny, oprócz mojego (jeszcze się z nim dobrze nie zapoznałem). Efektem salwy spotęgowanej gęstą zabudową był podziw widzów oraz chyba z pięć uruchomionych alarmów samochodowych i tych w budynkach. Naprawdę zrobiło to na nich wrażenie.
Teraz ładowanie dowolne, spokojnie, równo i dokładnie.
Ponownie Broń Tój...Cel...Pal!...........i ZONK, cisza.............żaden z karabinów nie wystrzelił.
Ktoś z widzów powiedział ,że byłoby już po nas, lecz i tu fachowo wkroczył Pitrek i wyjaśnił przyczynę nakreślając ułomność broni skałkowej, co w zasadzie uratowało całą sytuację, a nawet wyszło nam na dobre. Bowiem ten kuriozalny przypadek skutecznie ukazał publiczności jakąś część z życia armii, którą trudno byłoby wyłuszczyć w zwykłym wywodzie.
Po wszystkim zostaliśmy pożegnani brawami i wróciliśmy na swoje miejsce. Stamtąd udaliśmy się w okolice katedry by wystrzelić niewypały oraz na tarasie widokowym Wisły daliśmy wystrzelić kilku chętnym. Jednym z nich był nasz nowy zaprzyjaźniony kolega AMD, który w "sprzyjających okolicznościach" obiecuje wyjaśnić nam skrót swojej ksywy.
Do innych atrakcji Jarmarku Tumskiego należała też możliwość strzelania z kuszy, łuku oraz odpalenia średniowiecznej bombardy. Po za naszą Grupą Rekonstrukcji Historycznej dostrzec można było średniowiecznych rycerzy w strojach lekkich (tuniki, kaftany pikowane), funkcjonariuszy UB i AKowską partyzantkę.
Na tym mój udział się skończył (przy pożegnaniu otrzymałem od naszych towarzyszy książkę o powstaniu styczniowym).
Dodam,że wracając do samochodu mijałem grupę starszych pań, które fachowym okiem oceniwszy mój mundur stwerdziły że pochodzę ze Szwecji...
Podsumowując -impreza bardzo udana. Szczególnie jeśli chodzi o ilość osób zwiedzających oraz oprawę. Udało nam się rozdać sporo ulotek jak też zainteresować swoją obecnością wielu widzów. Wielkie podziękowania należą się grupie "Tradytor" z którą od razu dało się zaprzyjaźnić i poczuć się jak u swoich. Dodam,że w czasie naszej nieobecności przy stoisku to właśnie jej członkowie opowiadali o Pułku 4tym i zachęcali do zapoznania się z naszą ulotką.
Zdjęcia są autorstwa mojej mamy, która chyba jako jedyna pomyślała o fotografowaniu naszych poczynań.
_________________ Był las nie było was
Będzie las nie będzie was
Teraz kiedy ból zdartych odcisków powoli mija to i ja dorzucę parę słów.
W pierwszych słowach podziękowania składam naszym gospodarzom w osobie p.Pawła Mieszkowicza ze Stowarzyszenia Przyjaciół Muzeum Mazowieckiego oraz kolegom z Tradytora - Stowarzyszenia Miłośników Historii, Turystyki i Eksploracji w osobach Krzysztofa Zadrożnego, Michał - UBOOT, chong i inni. Wielkie dzięki również naszym czwartakom za uczestnictwo i wsparcie na miejscu, dzięki także Tobie M.A.R.O. za chęci i gotowość.
Kontaktów nawiązaliśmy kilka, miejmy nadzieję, że będą owocne. Dosłownie w ostatnich minutach przechodził obok nas znany aktor teatralny i telewizyjny p.Piotr Bała. porozmawialiśmy troszkę, daliśmy nasz namiar, może będziemy potrzebni w przyszłości na planie...
PS. W nocy z soboty na niedzielę walczyliśmy dzielnie ramię w ramię z "żołnierzami Wyklętymi", Sławek osobiście zamęczył kilku
Jak się człowiek zagapi to traci.(prawie się zrymowało)Ludność obecna na Jarmarku lgnęła do nas chętnie, pamiątkowe fotki sobie z nami robili, pogadali pouśmiechali się...bywało, że to my VIPów wypatrywaliśmy a było kilku, niektórzy z górnej półki
Ostatnio zmieniony przez Geralt 2010-06-15, 21:55, w całości zmieniany 2 razy
Przez wyssanie? Bo wydmuch przez otwór zapałowy graniczyłby z cudem. Tak naprawdę to umiejętności nabyte na San Domingo, nie takie rzeczy się tam robiło. ;)
Tak. Po San Domingo jedni zostali Indianami, a inni piratami. Podobno Szalony Koń to wnuk kaprala Floriana Szalonego z Końskich (z 113 demibrigade), a Jack Sparrow to furier kompani grenadierów, Jacek Wróbel z Lutomierska. Pracę nad dalszą identyfikacją trwają.
Polecam, tym co nie byli, odwiedzenie Jarmarku Tumskiego. To trochę jak mniejszy Jarmark Dominikański (wystawcy często Ci sami). Płock nie leży daleko od W-wy czy Łodzi. W przyszłym roku zabiorę całą rodzinę.
Jeszcze raz dziękuję "Stowarzyszeniu Przyjaciół Muzeum Mazowieckiego" za zaproszenie i "Tradytorowi" za gościnę.
Kilka słów. Byliśmy i chyba nieźle zapracowaliśmy. Wygląda na to, że z płockiego chlebuś będzie coraz pokaźniejszy....
Ja byłem z Żoną (w sukni z epoki) i dzieciakami (nie epokowo opierzonymi) w niedzielę. Dojechał Tete. Był Sławek Witczak i Adjutant. Jarmark jest fajną imprezą dla rodziny z przedstawieniami i muzyką w plenerze, masą warsztatów i targiem staroci, kolekcjonerstwa, otwartymi muzeami, etc. Kilka osób brało na nas namiary. Ważnym sprzymierzeńcem okazało się Towarzystwo Przyjaciół Muzeum Mazowieckiego w Płocku, za sprawą którego byliśmy, które przygotowło nasz duży banner (1,5x2,0m ze zdjęcami i artykułami mojego pióra), i okazało przez swoich ludzi zainteresowanie. Gościli nas ludzie ze stowarzyszenia Tradytor. Fajnym było też spotkanie z księdzem z Muzeum Diecezjalnego w Płocku, który nas oprowadzał i okazał się prawdziwym pasjonatem.
W niedzielę, przed wyjazdem z Płocka gadałem z Pitrkiem przez telefon wymieniając uwagi i jedno zdanie Pitrka dobrze zaświadcza: długoś rozmowy świadczy o tym że było bogato. A więc jeśli się poszczęści Płock obrośnie w rekruta i markietankę (jak to tradycja w p4p - żoną rekruta)......
Dodam, że występowaliśmy też na scenie przed przedstawieniem "W oparach secesji" w formie wywiadu o p4p, historii i rekonstrukcji, i że Muzeum Mazowieckie kręcilło z tego filmik.
Strasznie się ciszę ze spotkań z kolegami z tradytora z którymi miło było razem dzielić stanowisko oraz gawędzić - z Tete, Kz, Kwisem, Chongiem i innymi. Szczególnie Kwisowi - Panu Krzysztofowi Wisniewskiemu dziękuję za motywację i orędownictwo, a nasyzm Sympatykom ze Stowarzyszenia Przyjaciół Muzeum Mazowieckiego należa się podziękowania za wszelką pomoc i gościnność.
Dodam tyle, że Płocki Chór w kościele katedralnym śpiewał bajecznie. Bardzo, bradzo polecam!
Podzielam też zdanie Pitrka - jest to bardzo fajna impreza plenerowa z otwartymi muzeami i koncertami, z mnóstwem warsztatów dla dzieci.... I za rok jeśli będzie możliwość pewnie też z rodziną pociągniemy tamże...
Witamy na forum kolegę z Tradytora.pl kazet-kz naszego gospodarza z Jarmarku Tumskiego. Linkując po ich stronie www znalazłem link do galerii ze stoiska naszego wspólnego i nie pytając się o zgodę podaję go tutaj: http://www.tradytor.pl/node/151
Witamy na forum kolegę z Tradytora.pl kazet-kz naszego gospodarza z Jarmarku Tumskiego.
Niezły z Ciebie zwiadowca, a miała być niespodzianka. Z linkiem do galerii też mnie uprzedziłeś.
scout napisał/a:
Fajnym było też spotkanie z księdzem z Muzeum Diecezjalnego w Płocku, który nas oprowadzał i okazał się prawdziwym pasjonatem.
Zapewne chodzi o ks. Grzegorza Mierzejewskiego. Padre Greogorio od nas z forum.
scout napisał/a:
A więc jeśli się poszczęści Płock obrośnie w rekruta i markietankę...
Nie wiem o kim mowa, ale myślę, że to jak najbardziej możliwe.
YanTraken napisał/a:
Wielkie podziękowania należą się grupie "Tradytor" z którą od razu dało się zaprzyjaźnić i poczuć się jak u swoich. Dodam,że w czasie naszej nieobecności przy stoisku to właśnie jej członkowie opowiadali o Pułku 4tym i zachęcali do zapoznania się z naszą ulotką.]Wielkie podziękowania należą się grupie "Tradytor" z którą od razu dało się zaprzyjaźnić i poczuć się jak u swoich. Dodam,że w czasie naszej nieobecności przy stoisku to właśnie jej członkowie opowiadali o Pułku 4tym i zachęcali do zapoznania się z naszą ulotką.
Również dziękuję. Dodam tylko, że nawet nie wyprowadzając z błędu, udzieliłem kilku informacji jakiemuś dziennikarzowi o punkcie werbunkowym p4p.
adiutant napisał/a:
W pierwszych słowach podziękowania składam naszym gospodarzom w osobie p.Pawła Mieszkowicza ze Stowarzyszenia Przyjaciół Muzeum Mazowieckiego oraz kolegom z Tradytora - Stowarzyszenia Miłośników Historii, Turystyki i Eksploracji w osobach Krzysztofa Zadrożnego, Michał - UBOOT, chong i inni.
Dziękuję. Czuję się zaszczycony.
Pitrek napisał/a:
Jeszcze raz dziękuję "Stowarzyszeniu Przyjaciół Muzeum Mazowieckiego" za zaproszenie i "Tradytorowi" za gościnę.
Również dziękuję. Było rewelacyjnie.
scout napisał/a:
Gościli nas ludzie ze stowarzyszenia Tradytor.
Ech... chyba gościniec założę, a nie mundur rekonstruktora.
Jeszcze raz wielkie dzięki dla wszystkich przedstawicieli p4p, którzy stawili się na Jarmarku. Przyszły rok, mam nadzieję, będzie jeszcze bardziej obfity w atrakcje. Szczególne podziękowania dla Roberta, Piotra i Konrada. Do zobaczenia i usłyszenia.
Dziś miałem przyjemność wziąć udział w spotkaniu w Muzeum Mazowieckim podsumowującym Jarmark Tumski. W przyjaznej atmosferze odebrałem w imieniu Pułku 4tego dyplom za nasz w nim udział. Jeszcze raz przekazuję podziękowania i pozdrawiam.
PS.Te dolary to złośliwa doklejka mojego niewdzięcznego kompa, który domaga się zakupienia po raz wtóry programu do skanera
Stowarzyszenie Przyjaciół Muzeum Mazowieckiego i Muzeum Mazowieckie w Płocku dziękuję przybyłym na II Jarmark Tumski rekonstruktorom Pułku 4-tego Piechoty Xięstwa Warszawskiego
Bardzo się cieszę z tego, że kolega Krzysztof "ka-zet" i drugi kolega Krzysztof "kwis" zajrzeli (i miejmy nadzieję będą od czasu do czasu) zaglądali na forum. Dziękuję jeszcze raz za gościnność, spotkania, rozmowy, pomoc i torskę o przyrost pułku 4-go w ziemi płockiej. Trzymamy kciuki i mamy nadzieję, że wyrośnie z czasem prawdziwy pododdział. Strasznie się cieszymy z wszelkiej serdeczności i nowych kontaktów, które pewnie będą w przyszłości utrzymywane i rozwijane. Myślę, że osoba Roberta "Adjutanta" jest tutaj najlepszym tego wyrazem.
Dziękuję Kwis-owi za orędownictwo i napominanie do zamieszczenia artykułów. Jeśli można prosić o skany gazetek (całych) - byłoby wspaniale. Zamieścimy je gdzieś na stronie, może w galerii.
Dziękujemy za uznanie w postaci dyplomu.
Za rok można naszą obecność rozwinąć (obmyślając różne elementy to inscenizacji, to musztry, etc.). A najważniejszą rekomendacją są głosyu iż impreza jest fajna dla rodzin. To doskonały prognostyk. Dla mnie jeden dzień to było za mało....
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum