FAQ Szukaj Grupy Statystyki Zaloguj Rejestracja

Poprzedni temat :: Następny temat
Waterloo 2010
Autor Wiadomość
kamyk37 


Wiek: 43
Dołączył: 09 Mar 2010
Posty: 14
Skąd: Ostrołęka
Wysłany: 2010-06-21, 17:23   

http://wiadomosci.wp.pl/g...73,galeria.html
to są zdjęcia z Wirtualnej Polski
_________________
Tym co w boju zapragneli słynąć dwie tylko drogi zwyciężyć lub zginąć
 
     
Gonzo 
grenadier

Dołączył: 26 Sty 2010
Posty: 108
Skąd: Police
Wysłany: 2010-06-21, 19:32   

To jest relacja którą napisałem na naszą Grajcarową stronę. Zamieszczam dla tych co nie byli, a chcą poczytać.


W dniach 18-20 czerwca nasza grupa wzięła udział w obchodach 195 rocznicy bitwy pod WATERLOO.W czasie obchodów odbył się trzydniowy biwak wojsk Wielkiej Armii Francuskiej i Wojsk Sprzymierzonych (Pruskich, Austriackich i Angielskich). Obozy założone były na farmach w których historycznie odbywały się ciężkie boje, także mieliśmy zaszczyt stąpać po ziemi na której ginęli żołnierze obu armii 195 lat temu. Dawne Waterloo znajduje się obecnie ok. 20 km od Brukseli, a biwak wojsk francuskich założony był na farmie Ransquin w pobliżu miasta Lasne.
Podczas obchodów odbyły się dwie wielkie bitwy z udziałem około 2300 żołnierzy wśród których był polski batalion który liczył 86 ludzi. Ogrom wojsk robił niesamowite wrażenie. Kanonady artylerii, wystrzały karabinów i szarże kawalerii pozwoliły chociaż odrobinę poczuć smak historii i atmosferę wielkich bitew. Pole bitwy grzmiało nieustannym hukiem i całe zasłonięte było dymem z wystrzałów z pośród których wynurzały się sylwetki żołnierzy przeciwnika. I tu ciekawostka. Pierwszy raz mogliśmy stanąć oko w oko z oddziałami słynnych HIGHLANDERÓW czyli szkockich oddziałów ubranych charakterystyczne spódniczki i czerwone kurtki, za którymi cały czas ciągnął się głos grających dudziarzy. Doszło nawet do starcia na bagnety ( oczywiście czysto teoretycznie) więc mogliśmy przyjrzeć się z bliska sobie nawzajem. Myślę że powodem ataku na nasze oddziały była ciekawość gdyż w historii rekonstrukcji nie dochodziło jeszcze do starć naszych oddziałów. Szkoci próbowali nas zaskoczyć szybkim atakiem z boku podczas przemarszu po polu bitwy. Jednak poziom wyszkolenia naszych oddziałów jest już wysoki, więc ustawiliśmy się szybko i sprawnie do przyjęcia ataku zgodnie ze sztuką wojenną zawartą w regulaminie z 1791 roku i odparliśmy atak zmuszając ich do wycofania się. Na drugi dzień już nie byli tak skorzy do natarcia.
Największe wrażenie podczas bitew robił ogień całej brygady francuskiej kiedy równocześnie strzelało około tysiąca karabinów rozciągniętych na odległość dwustu metrów. Można było zobaczyć jak po komendzie głównodowodzącego wśród wrzasków dowódców powtarzających rozkazy podnosi się las bagnetów, które później falami pochylały do celu i po chwili całkowitej ciszy oczekiwania na komendę „PAL!!!”, która wydawała się wiecznością następował ogromny, ciągnący się kilkanaście sekund huk tysiąca karabinów .
Oczywiście zgodnie z historyczną prawdą przegraliśmy bitwę uciekając w popłochu po tym jak załamało się natarcie słynnej Starej Gwardii.
_________________
WIWAT PUŁK CZWARTY
Ostatnio zmieniony przez Geralt 2010-06-21, 21:12, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
     
Gonzo 
grenadier

Dołączył: 26 Sty 2010
Posty: 108
Skąd: Police
Wysłany: 2010-06-21, 20:28   

Zdjęcia 14 i 17 rewelacja :mrgreen:
_________________
WIWAT PUŁK CZWARTY
 
 
     
Geralt
Administrator


Dołączył: 18 Sty 2010
Posty: 521
Skąd: P4P XW Warszawa
Wysłany: 2010-06-21, 21:11   

czy ta liczba 86 ludzi w polskiej dywizji obejmuje także 2 Pułk Piechoty Legii Nadwiślańskiej odtwarzanej przez kolegów z Ukrainy?
 
     
Pitrek 


Wiek: 37
Dołączył: 25 Sty 2010
Posty: 234
Skąd: Łódź
Wysłany: 2010-06-21, 21:27   

Nie. To liczba pułków 2, 3, 4, 7 i 12. Z Legii było jeszcze ok. 30 żołnierzy.

Piotrek
 
     
Geralt
Administrator


Dołączył: 18 Sty 2010
Posty: 521
Skąd: P4P XW Warszawa
Wysłany: 2010-06-21, 21:36   

Gonzo napisał/a:
odparliśmy atak zmuszając ich do wycofania się.
myślę, że pędząc na nas w ataku Szkoci nie spodziewali się, że tak szybko jesteśmy w stanie z kolumny rozwinąć się w linię do boju. Wydawaliśmy się łatwym celem. Srodze się zdziwili, gdy nagle wokół nich zaczęły zawijać się długie, zewnętrzne skrzydła naszego batalionu i znaleźli się w okrążeniu.
fajnie przedstawił to YanTraken


Pitrek napisał/a:
Z Legii było jeszcze ok. 30 żołnierzy.

czyli łączna liczba osób w w linie polskiego batalionu to ok. 120 żołnierzy.
 
     
Działyńczyk 

Dołączył: 19 Kwi 2010
Posty: 14
Wysłany: 2010-06-21, 22:45   

To prawda.
Po rozwinięciu " W lewo do boju" i przyjęciu przez środek batalionu uderzenia Szkotów ( nota bene odparty i odrzucony ), pierwszy pluton uderzył drugą sekcją w bok wroga równocześnie wysuwając do przodu pierwszą sekcję celem zabezpieczenia się od kolejnych ataków ewentualnego brytyjskiego wsparcia. Niestety nie widziałem co działo się z pozostałymi plutonami. Jeżeli jednak wykonały podobne ruchy, to nieprzyjaciel naprawdę znalazł się w potężnych kleszczach, a co za tym idzie powinien zostać całkowicie wyeliminowany.
 
     
M.A.R.O. 

Wiek: 46
Dołączył: 20 Sty 2010
Posty: 560
Wysłany: 2010-06-21, 23:29   

Faktem jest, ze wyczaili okazje i blyskawicznie z niej skorzystali. Jednoczesnie nam udalo sie jeszcze szybciej zareagowac prawidlowo. Ale nasuwa sie "zyciowe" spostrzezenie.
Poniewaz jako podoficer dowodzacy druga sekcja 2 plutonu (a wiec znajdujac sie w miejscu gdzie Szkoci uderzyli najsilniej) obracajac sekcje w linie do boju znalazlem sie doslownie w sekunde po obrocie oko w oko z wrogiem, bez mozliwosci ucieczki za swoja sekcje. Co prawda probowalem sie "przytulic" plecami do sekcji na ile sie dalo i zmuszony bylem walczyc "na bagnety" co raczej nie jest chlebem powszednim dla zarotowego. Dopiero po odparciu przeciwnika moglem przejsc przez linie swojej sekcji na jej tyly. Jednak z mala strata, bo od sily uderzenia i naporu zlamal sie jeden z patyczkow od regulacji paskow naramiennych przy plecaku. Podziekowania dla Sylwka (jednego z moich woltyzerow) ktory w chwili wytchnienia skoczyl w pobliskie krzaki i wystrugal mi nowy koleczek. :-)
Ciekawe, ze zachodzenie w linie do boju mimo, ze wykonane w nieprawdopodobnym pospiechu, bez przygotowania, wyszlo tak sprawnie, ze nie powstaly luki pomiedzy sekcjami... Polak potrafi..? ;-)
Do czego zmierzam..? Otoz regulaminy regulaminami, ale w takiej sytuacji kiedy nie ma czasu na szkolne kroki, powinienem w moment po wydaniu rozkazu o obrocie w linie do boju, szybko przebiec zamykajaca sie luke istniejaca z PRAWEJ strony zachodzacej wlasnej sekcji i juz bedac z tylu wydac rozkaz zatrzymujacy sekcje kiedy osiagnie ona linie bojowa.
Zreszta w takiej sytuacji rowniez podoficerowie przewodni nie maja juz czasu na te wszystkie korowody jakie wykonuja w momencie kiedy tego typu obrot wykonuje sie scisle regulaminowo.
A wiec reasumujac moje spostrzezenie brzmi nastepujaco: regulamin dobra rzecz, ale bywaja sytuacje gdy sprawniej wykona sie obrot odrobine od regulaminu odstepujac. :-)
 
     
M.A.R.O. 

Wiek: 46
Dołączył: 20 Sty 2010
Posty: 560
Wysłany: 2010-06-21, 23:35   

Pragne zlozyc podziekowania wszystkim naszym wspolbatalionowcom z pulkow 2,3,7,12 za sprawna wspolprace w trakcie dzialan bojowych. Waldiemu, Dzialynczykowi, Slawkowi, Owcy, Remikowi, chlopakom z P7. Panowie walczyc z Wami ramie w ramie to przyjemnosc i zaszczyt. Wspolne manewry sprawiaja, ze ten nasz "polski batalion" dziala coraz sprawniej i jak widac potrafi zaskakiwac wyszkoleniem....nawet nas samych... ;-)
 
     
Geralt
Administrator


Dołączył: 18 Sty 2010
Posty: 521
Skąd: P4P XW Warszawa
Wysłany: 2010-06-22, 01:46   

Trzeba przyznać, że wszystkie manewry na bitwie wychodziły nam świetnie. Marsz całą (równą!) linią batalionu wyglądał niesamowicie. Jak widać nasze wcześniejsze, wspólne ćwiczenia w ramach dywizji, przyniosły plon.
Dziękuję wszystkim kolegom za świetną zabawę i przyjazną atmosferę. W takim składzie na pewno wygramy wszystkie bitwy ;-) Nawet Waterloo :-P

zdjęcia z biwaku
 
     
YanTraken 
Strzelec Kurpiowski


Dołączył: 12 Lut 2010
Posty: 278
Skąd: Kurpie
Wysłany: 2010-06-22, 13:43   

Powoli na necie pojawia się coraz więcej materiałów z rekonstrukcji.
http://www.youtube.com/watch?v=0HZWAkodfeg

Mam jeszcze do Was pytanie, czy mieliście okazję walczyć -maszerować w tej wysokiej trawie/zbożu?
_________________
Był las nie było was
Będzie las nie będzie was
 
     
scout 

Dołączył: 25 Sty 2010
Posty: 496
Skąd: P4P XW Warszawa
Wysłany: 2010-06-22, 14:11   

Tak, bitwa odbywała się na polu zasianym piękną pszenicą.

Strona organizatora: http://www.1815.be/ (trochę zdjęć)
 
     
Owca.von.Kozic 

Wiek: 26
Dołączył: 08 Mar 2010
Posty: 15
Skąd: Koszary P3P XW
Wysłany: 2010-06-22, 14:12   

Cała niedzielna bitwa działa się wedle hasła "buszujący w zbożu" :mrgreen:

Ode mnie takoż wielkie podziękowania za wspólną podróż, biwakowanie i wojowanie!
Marsz wyrównanego baonu to było zaiste coś! tym bardziej, że i dystanse nie były malutkie a i dawnośmy tego nie ćwiczyli!

Mi osobiście najbardziej zapadło w pamięć natarcie kolumną rozwiniętych batalionów w sobotę i salwy całym regimentem w niedzielę... Regularne piekło na ziemi! :-P
 
     
scout 

Dołączył: 25 Sty 2010
Posty: 496
Skąd: P4P XW Warszawa
Wysłany: 2010-06-22, 14:32   

I jeszcze trochę zdjęć:
http://www.flickr.com/pho...57624318296940/
http://www.flickr.com/pho...s/waterloo2010/

Relacja TV:
http://www.euronews.net/2...aterloo-battle/

Daily telegraph (zdjęcia)
http://www.telegraph.co.u...f-Waterloo.html

Flandrnews.be (video)
http://www.deredactie.be/...2.3815/1.806239

Facebook (video, zdjęcia)
http://www.facebook.com/waterloo1815
 
     
Pitrek 


Wiek: 37
Dołączył: 25 Sty 2010
Posty: 234
Skąd: Łódź
Wysłany: 2010-06-22, 18:38   

To mój tekścik. Powinien nie długo ukazać się na "Do broni"

Szkoła batalionu na Waterloo 2010

W ostatni weekend, odbyła się duża, chyba jedna z największych z zaplanowanych w tym roku, rekonstrukcja bitwy napoleońskiej – Waterloo. Wzięły w niej udział Pułki 2, 3, 4, 7 i 12 Piechoty Księstwa Warszawskiego w sile ok. 90 osób. Tak duża liczba żołnierzy pozwoliła utworzyć rekonstrukcyjny, trzy - plutonowy batalion polski, który od organizatorów otrzymał numer 4. Już po przyjeździe na miejsce, podczas pierwszych ćwiczeń, do batalionu dołączył czwarty pluton, złożony z kolegów z Ukrainy, rekonstruujących Pułk 2 Piechoty Legii Nadwiślańskiej. Razem dało to ok. 120 żołnierzy.
Czemu tak szczegółowo opisuję skład naszego oddziału. Chciałbym bowiem opisać tu nie tylko samą imprezę (pewnie inne relacje z niej wkrótce się pojawią i na „Do Broni” i na stronach pułkowych), ale sposób wykorzystywania historycznych regulaminów musztry i ich „dopasowanie” do potrzeb rekonstruktorskiego pola bitwy.
Piechota Księstwa Warszawskiego stosowała regulamin musztry przetłumaczony bardzo dokładnie z regulaminu francuskiego z 1791 roku. Obejmował on szkołę żołnierza, plutonu, batalionu i ewolucje linii. Kiedy czytamy go dziś, początkowo wydaje się on nam bardzo trudny, głównie ze względu na archaiczność języka. Po czasie, kiedy już oswoimy się nieco ze słownictwem i składnią, okazuje się, że jest on napisany w sposób przemyślany i przez ludzi mających duże doświadczenie praktyczne. Wiele zawiłych zagadnień jest w nim wyjaśnionych klarownie i prosto, często ze wskazówkami, jak szkolić rekrutów w danej ewolucji. Mało tego. Okazało się, że dokładne stosowanie regulaminu przy posługiwaniu się karabinem skałkowym, zdecydowanie poprawia bezpieczeństwo i pozwala uniknąć wypadku na polu bitwy czy ćwiczeniach.
Rekrutów i żołnierzy w pułkach piechoty Księstwa Warszawskiego uczy się na początku szkoły żołnierza. Potem, gdy przychodzi czas na szkołę plutonu, pojawia się problem skali. 200 lat temu w kompanii piechoty było, w zależności od okresu od 120 do 160 żołnierzy, podoficerów i oficerów. Kompania, sformowana do boju w trzy szeregową linię, nazywana była plutonem (franc. peloton). Od razu piszę, że nazwa ta, choć brzmi identycznie nie ma nic wspólnego z plutonami, które organizacyjnie tworzyły kompanię. Pluton, w rozumieniu regulaminu musztry, to kompania sformowana do boju. Składa się z dwóch sekcji.
Jak więc sformować taki pluton gdy w oddziale jest 20-30 rekonstruktorów??? Z pomocą i rozwiązaniem przyszli tutaj nam koledzy z czeskiego CENS. Ustalili już parę lat temu i z powodzeniem stosują w swych szkoleniach i bitwach, etaty dla plutonów rekonstruktorskich. Składa się on z dwóch sekcji po 12 żołnierzy ustawionych w dwa szeregi. Każdą sekcją dowodzi jej dowódca, z tym, że dowódca sekcji pierwszej dowodzi też całym plutonem. Dowódcy mają do pomocy dwóch przewodnich, po jednym w każdej sekcji. Tak więc, w takim plutonie jest 28 żołnierzy – rekonstruktorów, ¼ plutonu sprzed 200 lat. W oparciu o tak sformowane oddziały, dostosowaną całą szkołę plutonu, batalionu i ewolucję linii na potrzeby odtwarzania pola napoleońskiej bitwy.
Taki system przyjęliśmy również w pułkach piechoty Księstwa Warszawskiego i w stosowaniu go szkolimy się już od kilku lat. Teraz, na Waterloo, po raz pierwszy mogliśmy zastosować swą wiedzę i umiejętności w tak dużej bitwie, współdziałając z innymi batalionami.
Tak więc, jak pisałem wyżej, sformowaliśmy 4 batalion. Pierwszy pluton tworzyły Pułki 2 i 7 Piechoty, drugi Pułk 4 Piechoty, trzeci Pułki 3 i 12 Piechoty oraz czwarty Pułk 2 Piechoty Legii Nadwiślańskiej z Ukrainy. Nasz batalion, oprócz 3 batalionu złożonego z Czechów i 6 batalionu złożonego z Włochów i Ukraińców, tworzyły 2 brygadę piechoty liniowej i był jednym z dziesięciu walczących po stronie francuskiej.
Nasz obóz rozbiliśmy w piątek wieczorem. W sobotę już od rana, (pobudka o 7,00) zaczął się ruch. Po przygotowanym na ogniskach śniadaniu, ruszyliśmy na musztrę. Szybko powtórzyliśmy szkołę batalionu, okazało się, że coś nam nie idzie. Dawno w takim składzie nie występowaliśmy. Wzięliśmy się więc za szlifowanie szkoły plutonu, słusznie, jak się później okazało, upatrując w błędach na jej poziomie, źródła naszych problemów. Po dłuższych ćwiczeniach udaliśmy się na obiad. Nieliczni, wytypowani przez dowódców, musieli jeszcze poćwiczyć szkołę żołnierza. Po obiedzie, również z ogniska, znów musztra. Tym razem oprócz szkoły batalionu – współdziałania plutonów, mieliśmy ćwiczyć z innymi współdziałanie w brygadzie – ewolucje linii. Pewnie by się nam to udało gdyby nie pogoda. Nie pamiętam ile razy przechodziły nad nami chmury, z których padały ulewne deszcze, ale wystarczająco rzadko by potrenować składanie i rozwijanie batalionu na poszczególne plutony, formowanie linii z kolumny sekcjami i plutonami oraz odwrotnie formowanie kolumny z linii. Na koniec jeszcze wszelkie ewolucje kolumny i sam smaczek czworobok!!!. Pomimo tego, najbardziej zapamiętam ilość krowich placków, którymi pokryty był teren musztry. Kiedy podlała je woda, niejeden wyprężony i dumny podoficer czy żołnierz zmieniał się w serfera, który stracił równowagę.
Po tych ćwiczeniach niezadługa przerwa i pod wieczór wyjście na bitwę. Czekaliśmy sporo czasu, aż na szczycie wzgórza, na wprost nas pojawił się przeciwnik. Wcześniej słyszeliśmy tylko dalekie odgłosy salw. Jak później się dowiedzieliśmy, bitwa zaczęła się w Plancenoit i stopniowo przesuwała się w naszą stronę. Spadł jeszcze ze dwa razy belgijski, cogodzinny deszczyk i ryknęły nasze armaty. Naprawdę. Nie jest to przesada. Nasza artyleria, chyba ok. 10 armat i jeden granatnik, miała rozmiary niespotykane na polskich polach bitew. Były to chyba same 6 - funtówki a może jeszcze większe???? W każdym razie widok mieliśmy dobry i wrażenie było ogromne. Alianci jeszcze ostrzelali nasze lewe skrzydło rakietami i już mogliśmy iść do boju. Przerywam w tym momencie opis bitwy. Wykonaliśmy co do nas należało i trochę więcej. Manewry, odbywane przecież pod ogniem przeciwnika, czekającego na nasz błąd, wychodziły na ogół dość dobrze, czasami - bardzo dobrze. Krótko mówiąc daliśmy radę!!!
Po bitwie, chyba ok. 22.30, mogliśmy wreszcie wrócić do obozu. Byliśmy porządnie zmęczeni. Nieliczni tylko, wybrali się jeszcze do obozu Aliantów, na małe zwiedzanie. W nocy było zimno jak w kwietniu i padało oczywiście też.
Rano pobudka o 7,00, coś na ząb i o 8,00 wymarsz. 4 km piechotą, a przed nami główna bitwa. Plac boju położony był na wschód od historycznej drogi z Quatre Brass do Brukseli. Po drodze mijaliśmy farmę La Belle Alience i doszliśmy do farmy La Haye Saint, która w bitwie była jednym z ważniejszych punktów oporu wojsk Wellingtona. Skręciliśmy w lewo i weszliśmy na duże pole pszenicy. Zajęliśmy pozycje wyjściowe. Z góry patrzył na nas lew z kopca górującego nad Waterloo.
Dołączyły do nas dwa pozostałe bataliony naszej brygady. Potem zaczęły pojawiać się kolejne bataliony, baterie, szwadrony a wśród nich, piękny widok, nasi Szwoleżerowie Gwardii.
Bitwa zaczęła się, chyba tu tradycyjnie, od deszczu. Potem przygotowanie artyleryjskie, walki woltyżerów i strzelców i w końcu ruszamy. Całą brygadą!!! Staliśmy rozwinięci batalionami w linię. Przed nami czeski 3-ci batalion, za nami 6-ty batalion włosko - ukraiński. Prawie 300 chłopa. Bataliony rozciągnięte na 70 metrów. Padają komendy, powtarzają je oficerowie i podoficerowie i, w jednej chwili, na głośne „marsz”, cała ta formacja rusza. No po prostu odlot. Do tej pory widziałem takie rzeczy tylko w Getysburgu. A tu jeszcze jestem w środku. Mijamy linię armat, pozdrawiają nas artylerzyści, oni już swoje zrobili i idziemy na Brytoli. Widać już ich czerwone kurtki. Atakujemy. Zdobywamy teren. Bez impetu. Zajmujemy pozycję. Rozwijamy się w linię, parę salw, znów zmieniamy pozycję. Walczymy, ale nie na hura. Jesteśmy częścią brygady. W pewnym momencie czeski batalion zaatakował Szkotów z flanki. Żeby ich odeprzeć, musieli stanąć do nas bokiem. Idealny moment. Znów się rozwinęliśmy w linię, podeszliśmy dość blisko i salwa w bok formacji. Miałem wrażenie, że od naszych strzałów podwiało im kilty. Wycofali się, ale my też. Zaczęły się szarże kawalerii na czworoboki angielskie. Piękny widok. Kawaleria dobrze wyćwiczona. Wszystkie formację, kirasjerzy, dragoni, strzelcy konni i nasi szwoleżerowie trzymali linię nawet w galopie. No ale według scenariusza wygrać nie mogli. Staliśmy wtedy rozwinięci całą brygadę w linię. Trzy bataliony obok siebie. Podjechał do nas, sądząc po mundurze, chyba jakiś marszałek. Aby osłonić wycofującą się kawalerię zarządził ogień brygady. I znów komenda, powtarzają ją oficerowie, podoficerowie, las karabinów podnosi się w górę, komenda, karabiny pochylają się w stronę wroga, komenda i huragan ognia. To trzeba zobaczyć. Ale to nie koniec. Nabij!! I znów to samo. Trzy albo cztery salwy. Scenariusz jest jednak nieubłagany. Przegrać musimy. Na naszym prawym skrzydle coś się dzieje. Pojawili się Prusacy i chaos powoli wdziera się w szeregi francuskie. Prawe skrzydło w odwrocie. My formujemy czworoboki. Nie da się inaczej. Z każdej strony widać już kawalerię wroga, a i jego piechoty jakby więcej. Znów pojawia się marszałek. Mamy przejść na prawo skrzydło i wypełnić lukę po ucieczce Francuzów. Ale jak??? Przeformujemy się z czworoboku w linię to nas obskoczy kawaleria i po nas. Pada rozkaz. Maszerujemy całym czworobokiem!!! Nigdy tego nie robiliśmy, ale kiedyś musi być pierwszy raz. Najważniejsze to podczas marszu zachować małe odstępy między żołnierzami. Praktycznie trzeba iść po śladach poprzednika. Ruszamy i po kilku minutach docieramy na pozycję. Udało się, ale tylko na chwilę. Walczymy już tylko my i Czesi, no i oczywiście Gwardia, tyle, że oni się nie wycofają. Po kolejnej salwie wroga, my i reszta Czechów zaczyna odwrót. Dziwne jak łatwo zagrać bałagan, gdy szyki, nawet na rozkaz, się rozsypią. Pilnujemy tylko by, przemykający obok kawalerzyści, nie zabrali nam sztandaru. Koniec.
Przed nami już tylko krótkie zwiedzanie pola bitwy, marsz do obozu (straszne było te 3 i pół kilometra po bitwie), zwijanie obozu i powrót do domu.

Batalionem naszym dowodził Waldek Zubek – kapitan Armii Księstwa Warszawskiego. Wielkie dzięki, jesteś najlepszy.

Pozdrawiam
Piotrek
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template created by Forum Komputerowe and Arek
Strona wygenerowana w 0.24 sekundy. Zapytań do SQL: 10