Aktualności
Strona przeniesiona
Informujemy, że nasza strona została przeniesiona na adres: www.pulk4.pl
Zapraszamy! 
|
|
filip :: 2011-09-29 12:00:42
|
Dziękujemy
Dziękujemy naszym hiszpańskim, angielskim, portugalskim,
francuskim, ukraińskim i polskim przyjaciołom za wsparcie, wielkie serca oraz
za niezapomniane i piękne chwile razem spędzone. Jesteśmy szczerze wzruszeni i
wdzięczni za pomoc oraz wsparcie jakie od was otrzymaliśmy. Daje nam to wiarę w
ludzi i przyjaźń. Udowadnia i daje przykład, że wspólna pasja łączy ludzi bez
względu na narodowość. Mamy nadzieję, że spotkamy się jeszcze wiele razy, na
wielu rekonstrukcjach i rocznicach, a przyjaźnie nawiązane w takim miejscu i
atmosferze przetrwają wiele lat.
Nous remercions
nos amis espagnols, anglais, portugais,
francais, ukraniens et polonais pour le
support, votre generosite et les moments
inoubliables passes ensemble. Nous sommes extrement touches et reconnaissants
pour votre aide et le support que l’on a recu de votre part. Cela nous donne la
foi dans les gens et l’amitie. C’est une preuve que la passion commune peut
joindre les gens malgre la nationalite. Nous esperons que nous allons nous
rencontrer encore plusiers fois a l’occasion de reconstructions ou les
anniversaires et que cette amitie creee dans cet endroit va durer plusieurs annees !
We thank
our Spanish, English, Portuguese, French, Ukrainian and Polish friends for
their support, big heart and a memorable and beautiful moments spent together.
We are sincerely touched by and grateful for the help and support that we
received from you. This gives us faith in people and friendship. Proves and
gives an example of that shared passion unites people irrespective of
nationality. We hope that we will meet again many times, in many
reconstructions and anniversaries, and the friendships established in such a
place and the atmosphere will last many years.
Damos las
gracias a nuestros amigos de España, Inglaterra, Portugal, Francia, Ucrania y Polonia por un auxilio, un
gran corazón y unos momentos inolvidables y magníficos pasados juntos. Estamos
profundamente conmovidos y agradecidos de la ayuda que hemos recibido. Todo
esto nos da la creencia en un hombre y una amistad. Además, demuestra y da el ejemplo que una
pasión compartida une la gente, cualquiera que fuera la nacionalidad. Esperamos
que nos encontremos en el futuro muchas veces en las reconstrucciones y los
aniversarios distintos, y que las amistades trabados en este lugar y ambiente
sobrevivan muchos años.
|
|
Filip :: 2011-05-26 21:57:50
|
Albuhera 2011
W dniach 7-8 maja 2011r członkowie Pułku 4-go brali udział w obchodach 200 rocznicy bitwy pod Albuera w Hiszpanii. Dojazd na miejsce zajął dwie doby jazdy autokarem, z jednym przystankiem, ale za to w Paryżu. Oczywiście natychmiast skorzystaliśmy z okazji obejrzenia jednej z najsłynniejszej stolic świata. Oczywiście w kilka godzin nie można zobaczyć wszystkiego. Jednak wykonaliśmy długi marsz zaczynając od katedry NOTRE DAME wzdłuż Sekwany oglądając budynki muzeum Luwr (na wnętrze trzeba kilku dni niestety), przemaszerowaliśmy Ogrodami Tuileries, następnie Polami Elizejskimi dotarliśmy pod Łuk Tryumfalny. Przeczytaliśmy nazwy miast OSTROLEKA, DANZING, PULTUSK, oraz nazwiska PONIATOWSKI, DOMBROWSKI, ZAJACZEK. Polskie symbole chwały wyryte na murach łuku. Oczywiście zawędrowaliśmy pod wieżę EILFA. Na koniec zostawiliśmy rzecz najważniejszą dla każdego rekonstruktora epoki napoleońskiej. Grób NAPOLEONA BONAPARTE. Po oddaniu hołdu cesarzowi obejrzeliśmy MUZEUM ARMII i niestety musieliśmy wracać. Jeszcze przejażdżka paryskim metrem i ruszyliśmy dalszą drogę.
Na miejsce dotarliśmy w piątek ok. godz.11.
Hiszpania przywitała nas piękną pogodą. Kiedy dotarły nasze tabory rozbiliśmy obóz i ruszyliśmy obejrzeć miasteczko. Albuera liczy zaledwie ok. 2000 mieszkańców. Jest niewielkie miasteczko zachowane jednak w starym stylu urokliwych wąskich hiszpańskich uliczek i domów. W centrum miasteczka znajduje się zabytkowy kościół na którego dachu naliczyliśmy sześć bocianich gniazd.
Sobotę rozpoczęliśmy od śniadania na ogniu i zaczęliśmy i zwiedzania obozu, w którym spotkaliśmy wielu naszych przyjaciół spod Fuengiroli, co było bardzo miła niespodzianką i okazją do wspomnień z zeszłorocznej rocznicy. Po południu przez miasto przeszła defilada dwóch tysięcy rekonstruktorów, którzy przyjechali na obchody rocznicy. Sama bitwa odbyła się w godzinach wieczornych (ok. 20.30) co w Hiszpanii jest raczej porą dość wczesną.
Na polu stanęło dwa tysiące wojska po obu stronach. Liczne pułki ustawione w liniach robiły niesamowite wrażenie. Powiewające na wietrze sztandary dodawały patosu całej sytuacji. Miało się nieodpartą pokusę zatrzymania i oglądania widoku bez końca. Ale otrzymaliśmy rozkaz zdobycia wioski. Jednak dopiero za drugim atakiem tak jak to odbyło się w rzeczywistości. Ruszyliśmy całym polskim batalionem do ataku. Pierwszy atak po krótkiej wymianie ognia został odparty i odstąpiliśmy od wioski. Zostaliśmy wzmocnieni plutonem Legii Nadwiślańskiej (którą tworzą koledzy z Ukrainy) i uderzyliśmy jeszcze raz. Po długich i twardych starciach w końcu udało nam się wejść do wioski. Jednak siły koalicji były w ogromnej przewadze więc ciągle walczyliśmy w centrum wioski. Bez przerwy byliśmy atakowani to przez piechotę hiszpańską, to portugalską, to angielską lub przez kawalerię. Jednak twardo trzymaliśmy wioskę. W tym czasie otrzymaliśmy rozkaz opuszczenia wioski gdyż mimo naszego zwycięstwa w centrum bitwy było źle, i potrzebowali wszystkich sił. Jednak okazało się, że łatwiej było wejść do wsi niż z niej wyjść. Przeciwnik podwoił ataki na nasz batalion skutecznie wiążąc nas walką. Jak tylko usiłowaliśmy przeformować się do odwrotu natychmiast byliśmy atakowani i pozostaliśmy we wsi do końca bitwy walcząc samotnie na wzgórzu. Jednak nie zostaliśmy pokonani i do końca utrzymaliśmy się na pozycjach. W końcu goniec przyniósł informację o końcu bitwy i wymaszerowaliśmy z pola defiladą przed publicznością, która licznie przybyła na rekonstrukcję.
Niestety po dotarciu do obozu okazało się w czasie bitwy spłonął nasz obóz. Nie było nas w tym czasie więc nie jesteśmy w stanie stwierdzić przyczyny co i tak nie zmieniło by już nic. Najprawdopodobniej silny podmuch wiatru wyłuskał z pozostałości ogniska iskrę która doprowadziła do nieszczęścia. Jedyne rzeczy jakie nam pozostały to te, które mieliśmy przy sobie. Jednak pomimo nieszczęścia duch w pułku nie upadł. Jednogłośnie stwierdziliśmy, że teraz jesteśmy jak żołnierze Armii Księstwa walczącej Hiszpanii. Cały nasz dobytek mieścił się w plecakach i chlebakach. A, ponieważ bierzemy udział w wojnie to straty muszą być. Pociechą było również to, że spłonął telefon Stefana, który na wszystkich imprezach dzwoni o godz. 4.30 i budzi wszystkich tylko nie właściciela. Dla śmierci tego telefonu warto było ponieść każdą stratę (niestety jak się później okazało wredny telefon przeżył, bo okazał się nie do zajechania, zresztą podobnie jak właściciel)
Niesamowite było to jak reszta uczestników zareagowała na naszą stratę Prawie natychmiast nasz zaprzyjaźniony regiment z Malagi zaproponował nam podzielenie się żywnością, kocami i wszystkim czego potrzebowaliśmy. Kiedy przyszliśmy do nich wieczorem na kolację okazało się zrobili dla nas zbiórkę pieniędzy ( bo też większości przepadły) byśmy mieli za co kupić ubrania i żywność na drogę. Spędziliśmy przy wspólnym ognisku pół nocy wesoło rozmawiając, bo jak się nie cieszyć mając takich przyjaciół.
Niedziela upłynęła pod znakiem strasznego upału. Od rana słońce prażyło tak, że nie było się gdzie schować. Zastanawialiśmy się jak dawni żołnierze wytrzymali walkę w takich warunkach. Czas do popołudnia spędziliśmy na gotowaniu posiłków na ognisku i i odpoczynku ( bo obóz mieliśmy już spakowany ;) ). I tu czekało nas kolejne zaskoczenie. Okazało się wszystkie pułki na wieść o naszym nieszczęściu zorganizowały zbiórki. Co chwilę ktoś przynosił żywność lub pieniądze. Byliśmy bardzo wzruszeni takim odzewem i zaangażowaniem.
Ale przed nami była jeszcze jedna bitwa. Wyszliśmy na nią w bojowych nastrojach. Tym razem przeprowadziliśmy atak bardzo dynamicznie zaskakując wroga dzieląc batalion na samodzielne plutony podczas ataku i zdobyliśmy wioskę tak szybko, że nikt nie zdążył nam przeszkodzić. Utrzymaliśmy ją przez odpowiedni czas mimo ciągłych i zaciekłych ataków kawalerii, i zgodnie z historycznym scenariuszem wróciliśmy do centrum bitwy dając wsparcie całej brygadzie. Bitwę zakończyliśmy pojedynkiem ogniowym przeciwko dwóm pułkom. Angielskiemu i Hiszpańskiemu. Zaczynało nam już brakować ładunków i trup zaczął się gęsto sypać. Jednak nadeszła wiadomość o zakończeniu działań bojowych. Oddaliśmy przeciwnikowi honory ( z wzajemnością) i ruszyliśmy do obozu. Tam już nastąpiły szybkie przygotowania do wyjazdu gdyż przed nami było jeszcze 2800 km.
Po spakowaniu resztek taborów wsiedliśmy do autokarów i ruszyliśmy w długa drogę do domu.
Tak oto minęły obchody 200 rocznicy bitwy pod Albuera, w której mieliśmy zaszczyt uczestniczyć, a która odbyła się w miejscu, w którym walczyli żołnierze ówczesnych armii. Co ma dla nas ogromne znaczenie.
Dziękujemy naszym hiszpańskim, angielskim, portugalskim, ukraińskim i polskim przyjaciołom za wsparcie, wielkie serca oraz za niezapomniane i piękne chwile razem spędzone. Jesteśmy szczerze wzruszeni i wdzięczni za pomoc oraz wsparcie jakie od was otrzymaliśmy. Daje nam to wiarę w ludzi i przyjaźń. Udowadnia i daje przykład, że wspólna pasja łączy ludzi bez względu na narodowość. Mamy nadzieję, że spotkamy się jeszcze wiele razy, na wielu rekonstrukcjach i rocznicach, a przyjaźnie nawiązane w takim miejscu i atmosferze przetrwają wiele lat.
Gonzo
SIŁA I HONOR
fotki w naszej Galerii: Albuhera
|
|
Filip :: 2011-05-15 22:02:02
|
Życzenia Świąteczne
Nadchodzi Wielkanoc. Z tej okazji składamy najserdeczniejsze życzenia.
|
|
Filip :: 2011-04-21 20:42:12
|
Dawno temu w Andaluzji
Dawno temu w Andaluzji - film dokumentalny, w reżyserii Marii Dłużewskiej, nakręcony przy współudziale P4P XW i P2PXW.
Film porusza temat bitwy pod Fuengirolą. Zawiera zarówno sceny z batalii, jak i fragmenty fabularyzowane. Jest bardzo ciekawie zrealizowany, naprawdę warto zobaczyć. Zachęcamy.
A obejrzeć będzie można obejrzeć w TVP Historia już 25.04.2011 o godz.21,09 oraz
03.05.2011 godz. 18,30.
Naprawdę warto.
|
|
Filip :: 2011-04-20 23:30:12
|
Iganie 2011
W dniach 15 – 17 kwietnia
br. odbyły się uroczystości i rekonstrukcje upamiętniające 180 lecie bitwy pod
Iganiami, jednego z największych sukcesów wojskowych Powstania Listopadowego.
Organizatorem był GOK Siedlce
oraz GRH „Drugi Pułk Piechoty”, którzy starają się by co roku przypomnieć dokonania i chwałę polskiego
oręża w wiosennej ofensywie na Siedlce w 1831 r . W tym roku przypadała okrągła
rocznica bitwy i jej obchody nabrały szczególnego znaczenia. Z przyjemnością
stwierdziliśmy, że z roku na rok inscenizacja gromadzi coraz więcej
rekonstruktorów i widzów. Widzów, którzy na pole bitwy przychodzą wraz ze swymi
rodzinami i z zainteresowaniem śledzą przebieg rekonstruowanej batalii, a potem
zwiedzają obóz wojskowy, zadają mnóstwo pytań i robią pamiątkowe zdjęcia.
Naprawdę widać, że takie lekcje historii „na żywo”, mają coraz większe grono
zwolenników.
Rekonstruktorzy z Pułku 4
Piechoty Księstwa Warszawskiego już od pięciu lat jeżdżą pod Iganie i biorą
udział w inscenizacjach. W tym roku było nas 11. Nie posiadamy jeszcze mundurów
z czasów Powstania Listopadowego, więc wystąpiliśmy w płaszczach i miękkich,
sukiennych czapkach piechoty z tamtego okresu, zwanych popularnie
„naleśnikami”. Tak oto ustylizowani, zajęliśmy pozycję na lewym skrzydle
polskiego ugrupowania, rozwinęliśmy się w tyralierę i zaczęliśmy walkę. Tuż
obok postępował bratni Pułk 7. Naszym zadaniem było związać walką ugrupowanie rosyjskiej
piechoty, wciągnąć ich pod ostrzał flankowy naszej artylerii, a potem, w
decydującym momencie, dołączyć do głównych sił i zaatakować główną pozycję
wroga, odcinając mu drogę odwrotu. Pole bitwy było dość duże, by swobodnie
manewrować. Jego atutem było też położenie blisko, biegnącej niewielkim wałem
drogi, z której liczna publiczność mogła oglądać bitwę. Bitwa przebiegała
według planu, co nie znaczy, że było nudno. Cały czas staraliśmy się prowadzić
intensywny ogień, ale wróg nie był nam dłużny. Jego kontrataki kilkakrotnie
zepchnęły nas ze zdobytych pozycji. W pewnym momencie, nasza artyleria zaczęła
strzelać rakietami. Te padały bliżej lub dalej od swego celu, a jedna z nich
rozerwał się tuż nad nami. Trawa wokół nas zaczęła płonąć, a po chwili zaatakowali
nas Rosjanie. Przez chwilę poczuliśmy się jak w prawdziwej bitwieJ. Nad naszym zdrowiem czuwał pułkowy chirurg. Miał co
robić. Co chwila któregoś z nas dosięgała kula lub odłamek. Zużył chyba cały
zapas szarpi i bandaży.
Kiedy zaczęło nam brakować
ładunków, naczelny wódz zarządził generalny atak. Podwójnym krokiem poszliśmy
do szturmu na rosyjską piechotę i artylerię. Nie od razu się udało, ale atak
zakończył się sukcesem. Potem tylko defilada i prezentacja oddziałów przed
publicznością i już można zrzucić graty w obozie i napić się zimnej wody. Nigdy
lepiej nie smakuję niż po takiej bitwie.
Na drugi dzień wzięliśmy
jeszcze udział w uroczystościach pod Pomnikiem Bitwy pod Iganiami.
Asystowaliśmy przy złożeniu wieńców i okolicznościowych przemówieniach. Na
koniec niespodzianka. Wszyscy dostaliśmy pamiątkowe odznaczenia. Bardzo miło
będziemy wspominać ten wyjazd i za rok pewnie znów tam wrócimy.
Piotrek Sawiak
|
|
Filip :: 2011-04-20 20:53:17
|
Armata Pułku 4go Piechoty XW / Jonkowo 2011
To był niesamowity wyjazd dla kilku członków naszego Pułku, bowiem mieliśmy zaszczyt uczestniczyć w chrzcie nowego Pułkowego nabytku- działa jednofuntowego.
Historycznie 200 lat temu Książe Poniatowski, dekretem nakazał uzbroić Pułki Piechoty w 3 funtowe działa regimentowe. Idąc za historią, dzięki wsparciu Polickich samorządów, udało nam się zdobyć działo dla Pułku. Inicjacja i chrzest bojowy armaty odbył się na „Napoleonidzie” w Jonkowie gdzie pod bacznym okiem wytrawnych artylerzystów z Arsenału i „Horhego”, obsługa działa przeszła gruntowne szkolenie w obsłudze i boju.
To było przeżycie. Śmiem twierdzić, nie umniejszając nikomu, że nasze działo grzmiało najgłośniej (bynajmniej dla nas). Działoczyny wcale nieskomplikowane, wszystko dużo prostsze niż w piechocie, najważniejsza to kontrola bezpieczeństwa. Jeszcze przed nami troszkę elementów do poprawek typu grubszy lont do lontownicy, ale to wszystko wychodzi w boju.
Po batalii ochrzczono działo imieniem Zofii, żony pierwszego pułkownika regimentu Zofii Potockiej. Z ustaleniem imienia nie było łatwo, propozycji było wiele i przekornie, za swoją super twardą postawę, na drugie imię dostała „Wiagra”. Ochrzczono działo zgodnie z tradycją artylerzystów i wódką i winem. Teraz przed nami wyzwania w ciąganiu działa za Pułkiem -już widzę tę górę w Twarożnej pod Austerlitz, aż się spociłem:)
Mamy nadzieję, że oprócz starć bitewnych, po wykonaniu badań probierczych i dopuszczeniu armaty do strzelań kulowych, zaczniemy w różnych składach obsługi reprezentować Pułk na Europejskich zawodach strzeleckich artylerii dawnej, na poligonach rakietowych w Niemczech.
Sławomir Tomanek
Galeria: Jonkowo 2011
|
|
Filip :: 2011-04-07 21:54:05
|
Konferencja Naukowa Epoka napoleońska i jej dziedzictwo
Pułk 4 Piechoty objął patronatem konferencję naukową Epoka napoleońska i jej dziedzictwo.
Koło Naukowe Historyków Studentów UJ zaprasza do udziału w ogólnopolskiej studenckiej konferencji naukowej "Epoka napoleońska i jej dziedzictwo", która odbędzie się w Krakowie w dniach 14-16 marca 2011 roku. Będzie to całościowy pogląd na epokę wielkich wstrząsów na Starym Kontynencie, z uwzględnieniem kontekstu burzliwych wydarzeń związanych z przemianami społecznymi i prawnymi, licznymi wojnami i innowacyjną strategią oraz taktyką prowadzenia działań zbrojnych, jak i z uwypukleniem roli Polaków i ich ewentualnych szansach na odzyskanie państwowości.
Przewidujemy trzy panele tematyczne:
- kwestie wojskowe,
- kultura i sztuka
- prawo, gospodarka i społeczeństwo
Zgłoszenia prosimy nadsyłać do dnia 27 lutego włącznie na adres mailowy:
napoleon.konferencja@interia.pl. Formularz dostępny jest na stronie internetowej KNHS UJ w zakładce Download .
Na podstawie abstraktów organizatorzy wraz z opiekunami naukowymi dokonają kwalifikacji, o wynikach niezwłocznie Państwa zawiadomimy. Opłata konferencyjna wynosi 60 zł plus opłata za każdy nocleg: 15 zł. Prosimy o zaznaczenie w formularzu zgłoszeniowym liczby noclegów. Wyżywienie (obiady) zapewniają organizatorzy.
Wykład inauguracyjny wygłosi wybitny znawca tematyki napoleońskiej dr Andrzej Nieuważny. Ponadto elementami wzbogacającymi konferencje będą debaty z naukowcami, warsztaty źródłoznawcze nad dokumentami pochodzącymi z Krakowa doby napoleońskiej zgromadzone w Bibliotece PAN/PAU oraz prezentacja umundurowania z epoki. Gwarantujemy, że nie zabraknie zarówno ubogacających doświadczeń naukowych, jaki i wrażeń towarzyskich. Ponadto najlepsze wystąpienia zostaną nagrodzone książkami.
Opłatę proszę uiścić (po otrzymaniu akceptacji) na konto:
Polskie Towarzystwo Historyczne
Oddział Kraków
Ul. Gołębia 13
31-007 Kraków
Numer konta: PEKAO SA 62 1240 4533 1111 0000 5430 9522 z dopiskiem „Epoka napoleońska”
do 6 marca 2011 r.
|
|
Filip :: 2011-02-11 20:30:45
|
Fuengirola 1810. Zapomniany (?) triumf polskiej piechoty
W dniu 17.01.2011 - w Pałacu Chodkiewiczów przy ul. Miodowej 14 (siedziba Związku Rzemiosła Polskiego) - w ramach spotkań Klubu Miłośników Dawnych Militariów Polskich odbyła się prelekcja kol. Andrzeja Stępnikowskiego p.t. "Fuengirola 1810. Zapomniany (?) triumf polskiej piechoty". Prezentacja dotyczyła zwycięskiej bitwy żołnierzy Pułku 4 Piechoty XW z oddziałami brytyjsko-hiszpańskimi Lorda Blayneya. Przedstawiając losy tej bitwy korzystano m.in. z następujących materiałów:
R. Bielecki, A. Tyszka, "Dał nam przykład Bonaparte. Wspomnienia i relacji żołnierzy polskich 1796-1815" (t.1), Wydawnictwo Literackie, Kraków 1984.
M. Kukiel, "Dzieje oręża polskiego w epoce napoleońskiej", ZRZ, Poznań 1912 (kolejne wznowienie).
K. Mazowski, "Fuengirola 1810", Bellona, Warszawa 2008.
W czasie spotkania odbyła się również prezentacja materiałów filmowych różnego pochodzenia, powstałych w trakcie inscenizacji walk o Fuengirolę. Przekazano także krótką informację na temat brytyjskiego filmu o rekonstrukcji bitwy, z okazji 200 rocznicy tego wydarzenia. W materiałach tych uwieczniono sławne czyny naszego pułku, a przy okazji i nas - rekonstruktorów. Po zakończeniu prezentacji odbyła się dyskusja z udziałem członków Klubu, Stowarzyszenia Arsenał oraz zaproszonych gości (w tym z naszego Pułku).
|
|
Filip :: 2011-02-03 00:10:08
|
Wesołych Świąt
Niech radość i pokój Świąt Bożego Narodzenia towarzyszy wszystkim przez cały Nowy Rok.
Życzymy, aby był to Rok szczęśliwy w osobiste doznania, spełnił zamierzenia i przyniósł wiele radości z rekonstrukcji!
Pułk 4 Piechoty Xięstwa Warszawskiego
|
|
Filip :: 2010-12-22 23:38:28
|
Austerlitz 2010
Za nami 205 rocznica bitwy pod
Austerlitz. Rocznica wyjątkowo mroźna i śnieżna.
Już sam dojazd na miejsce
stanowił nie lada wyzwanie. Ledwie przekroczyliśmy granicę, a już natknęliśmy
się na TIRa stojącego w poprzek autostrady. Na szczęście przy barierce było na
tyle miejsca, że udało się jakoś przecisnąć. Ale już 150 km dalej leżała cysterna
przewrócona na bok. Oczywiście ruch zatrzymano w obie strony i objeżdżaliśmy
korek bokiem. W pewnym momencie jechaliśmy nawet po drodze zalanej rzeką.
Oczywiście zamarzniętą. Zanim dojechaliśmy na miejsce widzieliśmy jeszcze jedną
ciężarówkę złożoną jak paragraf (na szczęście nie na naszym pasie). Morawy
przywitały nas dużym śniegiem. Momentami zaspy przy drodze sięgały metra.
Ciągle sypiący śnieg, bardzo dokładnie przykleił się do znaków, więc jazda
odbywała się na czuja. W końcu jednak dotarliśmy na miejsce. Po rozpakowaniu
gratów udaliśmy się na szklaneczkę wyśmienitego morawskiego piwa. Jednak
wiedząc, że jutro czeka nas ciężki dzień, nie siedzieliśmy długo i udaliśmy się
na spoczynek, który i tak był przerywany przybywającymi na miejsce oddziałami.
Rano pobudka, szybka odprawa, robienie ładunków i wymarsz na pole bitwy. Po wyjściu z budynku
przeżyliśmy szok temperaturowy. Natychmiast zamarzła nam wilgoć w nosach i na
wąsach (u tych którzy je posiadali). Później okazało się, że było -17oC.
Ustawiliśmy batalion w sile osiemdziesięciu żołnierzy. I ruszyliśmy na
śniadanie do Twarożnej. Widoki po drodze przepiękne. Zaśnieżone pola, drzewa
pokryte szadzią i widoczne w oddali słynne wzgórze, na którym stała francuska
artyleria. Zastanawialiśmy się jak ciężkie musiało być życie żołnierza, który w
takich warunkach wędrował z jednego krańca Europy w drugi. Po dotarciu na
miejsce i ciepłym posiłku ruszyliśmy na pole bitwy. W batalii wzięło udział
ponad tysiąc żołnierzy. Tym razem wychodziliśmy na pole zza wzgórza
artyleryjskiego i atakowaliśmy z góry prostopadle do drogi. Oddaliśmy kilka
przepięknych salw całą brygadą. To już chyba będzie standardem na każdej
większej bitwie. Salwa trzech batalionów w łącznej liczbie ok. 500 karabinów to
wprawdzie nie to samo co 1000 pod Waterloo, ale cieszy oko i ucho żołnierza.
Doczekaliśmy czasów w rekonstrukcji, w których siła ognia robi niesamowite
wrażenie. Jak dołożyć do tego artylerię, to ziemia trzęsie się pod nogami. Mimo
trzaskającego mrozu wszyscy sprawnie nabijali i wykonywali manewry, rozgrzani
emocjami jakie powoduje taka siła ognia.
Przed bitwą miała też miejsce
ważna uroczystość. Z okazji 5-cio lecia pułku 7-go piechoty zostały wręczone
pułkom pamiątkowe guziki owego pułku i huknęło gormkie WIWAT.
Po
zwycięskiej bitwie tradycyjnie udaliśmy się na wieczorną defiladę, przy
pochodniach i fajerwerkach, do Słavkova. Fajerwerki jak zwykle bajeczne! Mi
osobiście podobał się efekt świetlików. Z rakiety po wybuchu wysypywało się
mnóstwo małych punktów świetlnych, które latały chaotycznie w każdą stronę tak
jakby nagle wzleciało całe stado świecących robaczków. Do tego świetna
kolorystyka. Także wracaliśmy na miejsce noclegu zauroczeni i długo jeszcze
wspominaliśmy wydarzenia tego dnia.
Pomimo dużych mrozów polskie
pułki wykazały się świetnym zgraniem, bardzo dobrym wyszkoleniem i dyscypliną.
WIWAT WOJSKO POLSKIE!!!!!
Gonzo
|
|
Filip :: 2010-12-15 00:06:25
|
Konkurs na www.napoleon.org.pl
VIII edycja Konkursu Napoleońskiego www.napoleon.org.pl
Szanowni Państwo.
Z okazji 205 rocznicy zwycięstwa pod Austerlitz i 206
rocznicy koronacji Jego Cesarskiej Wysokości ogłaszamy nasz tradycyjny konkurs.
Tym razem jednak w odmiennej formule, bo ocenie chcielibyśmy poddać nie tylko
wiedzę naszych czytelników, ale również umiejętność przelania jej na papier.
Krótko mówiąc, ogłaszamy konkurs na najlepszy artykuł dotyczący szeroko pojętej
epoki napoleońskiej. Dobór tematyki artykułu pozostawiamy do Państwa uznania
zastrzegając jednak ramy chronologiczne od 1793 r. tj. debiutu wojskowego
Napoleona do 1821 r., czyli momentu śmierci cesarza. W uzasadnionych
przypadkach owe ramy chronologiczne mogą zostać naruszone.
Wymagania konkursowe:
1. Dokument 5-8 stron (ok. 10 tys. znaków) zapisany w
formacie *.doc
2. Tekst winien być wyposażony w bibliografię
3. Artykuł nie może być wcześniej publikowany w prasie lub
Internecie.
4. Termin nadsyłania artykułów: 31 marca 2011
5. Adres wysyłki: napoleon@napoleon.org.pl
Zapraszamy do udziału w konkursie historyków, jak również
wszystkich miłośników epoki napoleońskiej niezależnie od profesji,
wykształcenia i wieku.
Wyboru najlepszego artykułu dokona dwunastoosobowe gremium
redakcji naszego wortalu w drodze głosowania. Wyniki konkursu ogłoszone zostaną
5 maja 2011 r., czyli w dniu 190 rocznicy śmierci cesarza i 10 rocznicy
istnienia naszego wortalu.
Nagrodą główną w konkursie jest pakiet książek związanych z
historią wojskowości i epoką napoleońską:
Aleksander Kiersnowski, HISTORIA ROZWOJU ARTYLERII
Henri Bonnal, Manewr Wileński.
David King,
Wiedeń 1814
Emil Marco
De Saint-Hilaire, Napoleon
Gulisano Paolo, Zapomniane powstanie.
Iain Gale, Cztery czerwcowe dni
Redakcja zastrzega sobie możliwość publikacji artykułów
konkursowych na łamach wortalu Napoleon.org.pl
|
|
Filip :: 2010-12-03 09:08:34
|
Rocznica Nocy Listopadowej 29.XI.2010
W dniu 29 listopada 2010 Pułk 4 Piechoty XW wziął udział w obchodach 170 rocznicy wybuchu Powstania Listopadowego. Tym razem nie tylko rekonstrukcja wydarzeń Nocy Listopadowej stała się naszym udziałem - reprezentacja Pułku uczestniczyła także w konferencji z okazji rocznicy w Muzeum Niepodległości w Warszawie. Zapraszamy na nasze forum poświęcone zdobyciu Arsenału.
|
|
Filip :: 2010-12-01 19:59:31
|
Uroczystości na Cmentarzu Powązkowskim
13.11.2010 na Cmentarzu Powazkowskim mialo miejsce oficjalne zakończenie obchodow 200-nej rocznicy bitwy o Fuengirolę.
Mimo wyjatkowo niesprzyjajacej pogody na cmentarzu zgromadzilo sie wielu rekonstruktorow okresu napoleonskiego w tym liczny oddzial P4PXW, kilkuosobowa reprezentacja P7PXW, samotne delegacje P2PXW i P3PXW oraz znany i ceniony w srodowisku "medyk" prof. Maria Turos.
Miejscem spotkania byl grob Franciszka Mlokosiewicza, ktory 200 lat temu dowodzil obrona zamku Sohail we Fuengiroli i ktory mimo miazdzacej przewagi liczbnej przeciwnika nie poddal swojej placowki postanawiajac bronic jej do nadejscia posilkow lub do smierci.
W uroczystosci bral udział rowniez minister Ciechanowski- kierownik Urzędu Do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych. Całość uświetnił pododdzial Batalionu Reprezentacyjnego Wojska Polskiego oraz pododdzial organizacji Strzelec.
Wygłoszono stosowne przemówienia i wiersze.
Nastepnie odbyl sie Apel Poleglych prowadzony przez szefa pododdzialu reprezentacyjnego Wojska Polskiego. Po apelu na grobie bohaterskiego obroncy Fuengiroli zlozone zostaly wience oraz odspiewano piesn "Pulk 4-ty"
Po zakonczeniu uroczystosci uczestnikow czekala mila niespodzianka - udzial w bankiecie zorganizowanym przez p. ministra Ciechanowskiego. W cieplej, suchej restauracji jeszcze przez dluzszy czas rozkoszowano sie chwila uroczysta prowadzac dlugie i interesujace rozmowy o czasach przeszlych ale rowniez o szansach na kolejne rocznice niedocenioej przez historykow heroicznej walki Polakow na brzegu Morza Srodziemnego
|
|
Filip :: 2010-11-17 18:19:01
|
Upamiętnienie żołnierzy spod Fuengiroli
13 listopada 2010 r. o godz. 17 na warszawskich Powązkach odbędą się uroczystości upamiętniające bohaterskie zwycięstwo Pułku 4 Piechoty Księstwa Warszawskiego pod Fuengirolą. Serdecznie zapraszamy kolegów z napoleońskich grup rekonstrukcji historycznej oraz wszystkich Państwa zainteresowanych tematyką i wydarzeniem związanym z upamiętnieniem żołnierzy spod Fuengiroli.
Uroczystości odbędą się przy grobie gen.Młokosiewicza- dowódcy polskich wojsk pod Fuengirolą
Program uroczystości:
- Przemówienia okolicznościowe Modlitwa za poległych pod Fuengiriolą
- Apel poległych
- Składanie wieńców i wiązanek kwiatów
Cmentarz Powązkowski w Warszawie
ul. Powązkowska 1, kwatera 25.
13 listopada, godzina 17.
Szczegóły na naszym forum.
|
|
Filip :: 2010-11-07 18:22:39
|
Fuengirola 1810-2010
W 200. rocznicę bitwy pod Fuengirolą.
No i odbyło się. W mundurach Pułku 4go Piechoty Xięstwa Warszawskiego stanęliśmy na murach, których 200 lat temu bohatersko i z ogromną determinacją bronili żołnierze tegoż właśnie polskiego Pułku. Oddaliśmy im w ten sposób cześć i pamięć. Chwała Bohaterom, którzy atakowani z lądu i morza przez dziesięciokrotnie liczniejsze wojska wroga, nie tylko wytrwali, ale też wyszli ze starcia zwycięsko! Honorem i zaszczytem było dla nas brać udział w 200 rocznicy tego wydarzenia.
W dniach od 15 do 17 października 2010 roku, w słonecznej hiszpańskiej Andaluzji dużo można było usłyszeć o Polsce i polskiej historii. Dla nas, rekonstruktorów Pułku 4 Piechoty XW, był to najbardziej niesamowity wyjazd w jakim mielismy zaszczyt brać udział. Czarująca uroda miejsc które odwiedziliśmy, wysokie piękne palmy w wielu odmianach, kaktusy różnych gatunków, rosnące dziko pomarańcze, daktyle, ogrom zieleni i do tego hiszpański październik, temperatura od 25 do 29 stopni, nie mówiąc już o śródziemnomorskich plażach. Całkowicie inne miejsce niż te, które dotąd z pułkiem mogliśmy oglądać. No i przede wszystkim wreszcie zobaczyliśmy zamek w Fuengiroli!!! Wbrew wcześniejszym obawom, okazało się, że nie razi zbyt nowoczesna odbudowa. Po zobaczeniu całości, ciśnienie się od razu podnosiło. Wspaniała warownia z bogatą wielowiekową historią, mury obronne, wieże strażnicze i taras artyleryjski z oryginalnymi działami, który 200 lat temu grzmiał wystrzałami. Całość zamku, Castillo de Sohail, usytuowana jest około 100 metrów od morza na skalistym wzgórzu.
Obchody rocznicowe rozpoczęły się w piątek 15 października od Konferencji, na której przedstawiono planowany przebieg uroczystości w przyszłych dniach oraz zapoznano, licznie przybyłe audytorium, z historycznymi i wojskowymi aspektami pobytu Polaków za Pirenejami w dobie napoleońskiej. Tutaj doskonały wykład wygłosił Minister Jan Ciechanowski. Zaskarbił sobie widownię znajomością historii, taktownym żartem oraz biegłą znajomością języka hiszpańskiego.
W tym samym czasie, pod wzgórzem zamkowym, stanął polski obóz wojskowy, gdzie przez trzy dni, toczyło się zwyczajne rekonstruktorsko / żołnierskie życie. Widzowie oglądali tam musztry, przygotowania do bitwy i szykowanie posiłków na ognisku. Dla nas atrakcją było posmakowanie „zamorskich”, a właściwie morskich specjałów, z kuchni naszych gospodarzy. Późnym wieczorem rozpoczęła się biesiada, pojawili się żołnierze hiszpańscy, angielscy i francuscy. Rozmowy, wymiana kontaktów, spostrzeżeń, omawianie wyposażenia czy historii trwały do rana?. Gotowanie przy ognisku i miejscowe wyśmienite specjały zapewnili hiszpańscy organizatorzy.
Następny dzień… tutaj stwierdziliśmy, że cel wyjazdu został osiągnięty. W dniu 16 października w godzinach porannych odbyła się defilada pododdziałów w polskich, hiszpańskich, angielskich i francuskich mundurach, która przemaszerowała od zamku przez nadmorską promenadę, dalej uliczkami miejskimi na plac pod Urzędem Miejskim w Fuengiroli. Odbyła się oficjalna Uroczystość. Przemówili: organizator, Jon Valera Munoz y Toro oraz Pani Esperanza Oña Sevilla - Burmistrz Fuengiroli a także Minister Jan Ciechanowski. Odegrano hymny Hiszpanii, Polski, Wlk.Brytanii, Francji a także Unii Europejskiej, po czym na maszty wciągnięto flagi państwowe. Cel został osiągnięty historia bitwy oraz heroizmu polskiego żołnierza została oficjalnie na miejscu opowiedziana. Po oficjalnych uroczystościach znów zaznaliśmy lokalnej gościny oraz regionalnej kuchni. Pod wieczór zaczęła się wojna. Na plaży pod zamkiem wylądowali Anglicy. „Kraby wypełzły na plażę”. Przywieźli ich marynarze z Royal Navy. Wstążki ich kapeluszy zdobiły nazwy jednostek biorących udział w bitwie 200 lat temu. Brytyjski generał wysłał do zamku parlamentariuszy, lecz zamek się nie poddał. Walki u jego podnóża trwały do zmroku. A wieczorem - biesiada historyczna w obozie. To był ekscytujący dzień.
Dzień trzeci, ukoronowanie pobytu. Główna batalia. Od rana widać było przygotowania całe wojsko w gotowości i nie tylko wojsko. Naliczyliśmy z pięć stacji telewizyjnych. Batalia rozpoczęła się jak 200 lat temu od ciężkiego ostrzału artyleryjskiego i ataku lekkich kompanii Angielskich. Wszystko przebiegało dynamicznie i zgodnie z rysem historycznym. Biorąc w tym udział czuło się, że całość musiała przepięknie wyglądać od strony widza. Na zakończenie odbyły się oficjalne odprawy, oddanie honorów i podziękowania.
Wcześniej, przed imprezą, mieliśmy obawy, jak lokalna społeczność odbierze świętowanie polskiego zwycięstwa na hiszpańskiej ziemi. Niepotrzebnie. Całość została bardzo dobrze, ze zrozumieniem przyjęta przez Hiszpanów i przede wszystkim przez Polonię. Polskie symbole narodowe oraz powiewający przez dwa dni na murach zamku sztandar Pułku 4 Piechoty Xięstwa Warszawskiego wycisnął nie jedną łzę.
Tutaj na pewno należą się ogromne podziękowania dla organizatorów, dla pani Burmistrz Fuengiroli, która pomimo wielu obaw zgodziła się na nasze „wkroczenie” do miasta, podziękowania dla organizatora Jona Valery Munoz y Toro z Associacion Historico- Cultural Teodoro Reading, a także rekonstruktorów Hiszpańskich i Angielskich, z którymi zawarliśmy wspaniałe znajomości „na śmierć i życie”. Ogromne podziękowania dla Ministra Jana Ciechanowskiego za ogromne wsparcie i pomoc. Dziękujemy naszym kompanom z Pułków 2, 3 i 7 Piechoty XW oraz artylerzystom z SAD Arsenał, bez których chyba byśmy wątło tam wyglądali. Będzie co wspominać jeszcze długo, długo…a zamek w Fuengiroli i jego obrońcy na zawsze pozostaną w naszych sercach.
Pułk 4 Piechoty Xięstwa Warszawskiego
Zdjęcia z batalii: Fuengirola 2010
|
|
Filip :: 2010-10-26 13:21:34
|
Bitwa pod Fuengirolą
200 ROCZNICA BITWY POD FUENGIROLĄ.
Z tej okazji rekonstruktorzy Pułku 4 Piechoty Xięstwa Warszawskiego pragnąc upamiętnić to wspaniałe, lecz niestety nieco zapomniane zwycięstwo wojsk polskich, zorganizowali przy współpracy z Asociación Histórico – Cultural Teodoro Reding inscenizację, która odbędzie się w dniach 15-17 października 2010 na terenie twierdzy Fuengirola w Hiszpanii.
Pragniemy przypomnieć i uczcić w ten sposób bohaterską postawę ok.400 polskich żołnierzy, którzy stawili czoła 10 krotnie przeważającym siłom angielsko-hiszpańskim, atakującym z lądu i morza (m.in.przy użyciu kilku okrętów: 1 liniowy, 3 fregaty i kilka kanonierek). Pomimo miażdżącej przewagi wroga, Polacy nie tylko wyszli zwycięsko z obrony twierdzy, ale też zadali przeciwnikom dotkliwe straty- zatopili jeden z angielskich okrętów, a dowodzącego nieprzyjacielską armią generała lorda Blayneya wzięli do niewoli.
Rocznica ta jest dla nas szczególnie ważna, gdyż bohaterami spod Fuengirolii byli żołnierze Pułku 4 Piechoty, których mundury i broń mamy dziś zaszczyt odtwarzać.
Więcej na temat bitwy pod Fuengirolą w naszym dziale dotyczącym Historii Pułku.
Przedstawiamy Program przygotowanych obchodów:
Piątek, 15 października
20:00.
Prezentacja Stowarzyszenia Historyczno - kulturowego " Reding Teodoro " Malaga dotycząca działań związanych z rocznicą, jak też historii oblężenia zamku Fuengirola.
22:00 - 24:00 Zamek Fuengirola.
Warta honorowa 4 Pułku Piechoty Księstwa Warszawskiego w zamku Fuengirola.
Otwarcie obozu napoleońskiego dla zwiedzających.
Sobota, 16 października
11:30 Parada delegacji brytyjskiej, polskiej, francuskiej i hiszpańskiej
12:00. Plac przy ratuszu.
Przemówienia rocznicowe, upamiętnienie poległych bohaterów obu armii z 1810 roku.
Odśpiewanie hymnów, podniesienie flag narodowych i oddanie salwy honorowej.
13:30 godzin. Wnętrze zamku - odsłonięcie tablicy pamiątkowej.
18:00. Okolice Zamku Sohail.
Pokaz nawiązujący do bitwy pod Fuengirolą. Lądowanie wojska brytyjskiego na plaży. Pierwsze utarczki.
21:00 - 22:00. Otwarcie obozu napoleońskiego i brytyjskiego dla zwiedzających.
Niedziela, 17 października
Do godziny 10:00 . Wnętrze zamku.
Msza ku czci wszystkich poległych w bitwie, celebrowana przez polskiego księdza w języku polskim i hiszpańskim.
Ok godziny 11:30 pokaz nawiązujący do oblężenia Fuengiroli - walka w okolicy zamku.
13:30 Zakończenie pokazu.
Ruszyła strona informacyjna dotycząca inscenizacji: fuengirola1810.wordpress.com
|
|
Filip :: 2010-09-09 12:59:09
|
Konferencja ?Mundur Wojsk Księstwa Warszawskiego?
Szanowni Państwo!
We wrześniu bieżącego roku przypada dwusetna rocznica reformy mundurowej wojsk Księstwa Warszawskiego. Nawiązując do tej rocznicy Stowarzyszenie PROJEKT RASZYN, wraz z partnerami, zorganizowało konferencję tematyczną, dotyczącą umundurowania wojsk polskich tego okresu. W imieniu Organizatorów chcielibyśmy serdecznie zaprosić Państwa do udziału w tym wydarzeniu. Poniżej przedstawiamy szczegóły imprezy, a w razie jakichkolwiek pytań prosimy o kontakt.
Konferencja „Mundur Wojsk Księstwa Warszawskiego”
W DWUSETNĄ ROCZNICĘ REFORMY MUNDUROWEJ 1810-2010
RASZYN, 17-19 WRZEŚNIA 2010.
Miejsce: Sala konferencyjna, Urząd Gminy Raszyn, ulica Szkolna 2a, 05-090 Raszyn;
Koordynator: Waldemar Zubek (Tel. 600 44 14 91);
Prowadzący: Marcin Ochman;
HARMONOGRAM
PIĄTEK, 17 września 2010.
* Dariusz Szpakowski „Umundurowanie żołnierza piechoty Księstwa Warszawskiego”. Prelekcja w formie pokazu z udziałem rekonstruktorów (Uwaga! Prelekcja odbędzie się w Gminnej Bibliotece Publicznej w budynku GOK, ulica Poniatowskiego 20)
SOBOTA, 18 września 2010.
* 10.00 Powitanie gości (Organizatorzy i M.Ochman);
* 10.15 Andrzej Dusiewicz „Mundur Legionów Polskich we Włoszech”;
* 11.00 Piotr Sawiak „Przedstawienie Projektu BIBLIOTEKA BARWY I BRONI”;
* 12.00 Andrzej Ziółkowski „Elementy polskie w umundurowaniu wojsk polskich na służbie francuskiej”;
* 13.00 Przerwa;
* 14.00 Odsłonięcie kamienia – elementu ścieżki historycznej;
* 14.30 Adam Paczuski „Umundurowanie kompanii wyborczych ułanów Księstwa Warszawskiego”;
* 15.30 Bartłomiej Drejewicz „Wojsko Księstwa Warszawskiego według akwarel Sylwestra Zielińskiego”. W ramach wystąpienia odbędzie się prezentacja publikacji okolicznościowej pod tym samym tytułem, zawierającej reprodukcje plansz mundurowych;
NIEDZIELA, 19 września 2010.
* 10.00 Marcin Ochman „Reforma mundurowa – marnotrawstwo czy konieczność?”
* 11.00 Waldemar Zubek „Mundur żołnierza 2pp na podstawie akwarel Sylwestra Zielińskiego” (pokaz zrekonstruowanych mundurów 2pp Księstwa Warszawskiego);
* 12.00 Zakończenie konferencji;
* 12.30 Wycieczka piesza szlakiem ścieżki historycznej, przebiegającej po polu bitwy raszyńskiej z 1809 roku (dla zainteresowanych);
UWAGA: Organizatorzy zastrzegają sobie prawo do zmian w programie konferencji i zmian w tematach prelekcji. Informacja o wszelkich zmianach będzie aktualizowana na bieżąco. Wstęp na wszystkie prelekcje wolny.
|
|
Filip :: 2010-09-08 23:43:17
|
Będomin 2010
W tym roku ponownie zawitaliśmy w Będominie (20-22 sierpnia), gdzie oprócz inscenizacji historycznej wzięliśmy udział w ciekawych i ważnych szkoleniach: rozstawianiu wart i obsługi armat. Służby wartowniczej uczyliśmy się na podstawie "Instrukcji dla Kommendantów placu" z 1809 roku.
Zapraszamy do obejrzenia zdjęć w naszej galerii: Będomin 2010
|
|
Filip :: 2010-09-08 23:35:41
|
V Dni Twierdzy Kłodzkiej
W dniach 13-15 sierpnia Pułk 4 Piechoty wziął udział w bitwie i biwaku historycznym w Kłodzku, organizowanym w ramach V Dni Twierdzy Kłodzkiej. Zdjęcia z tej bardzo ciekawej i klimatycznej imprezy można zobaczyć w naszej
Galerii: Kłodzko 2010
|
|
Filip :: 2010-09-08 22:35:21
|
Bitwa pod Waterloo
W dniach 18-20 czerwca Pułk 4ty Piechoty Xięstwa Warszawskiego brał udział w obchodach 195 rocznicy bitwy pod WATERLOO.W czasie obchodów odbył się trzydniowy biwak wojsk Wielkiej Armii Francuskiej i Wojsk Sprzymierzonych (pruskich, austriackich i angielskich). Obozy założone były na farmach, w których historycznie odbywały się ciężkie boje, więc mieliśmy zaszczyt stąpać po ziemi, na której ginęli żołnierze obu armii 195 lat temu. Dawne Waterloo znajduje się obecnie ok. 20 km od Brukseli, a biwak wojsk francuskich założony był na farmie Ransquin w pobliżu miasta Lasne.
Podczas obchodów odbyły się dwie wielkie bitwy z udziałem około 2300 żołnierzy, wśród których był polski batalion liczący ok.120 ludzi. Ogrom wszystkich wojsk robił niesamowite wrażenie. Kanonady artylerii, wystrzały karabinów i szarże kawalerii pozwoliły chociaż odrobinę poczuć smak historii i atmosferę wielkich bitew. Pole bitwy grzmiało nieustannym hukiem i całe zasłonięte było dymem z wystrzałów z pośród których wynurzały się sylwetki żołnierzy przeciwnika. I tu ciekawostka. Pierwszy raz mogliśmy stanąć oko w oko z oddziałami słynnych HIGHLANDERÓW, czyli szkockich oddziałów ubranych w charakterystyczne spódniczki i czerwone kurtki, za którymi cały czas ciągnął się głos grających dudziarzy. Doszło nawet do starcia na bagnety, więc mogliśmy przyjrzeć się z bliska sobie nawzajem. Myślę, że powodem ataku na nasze oddziały była ciekawość, gdyż w historii rekonstrukcji nie dochodziło jeszcze do starć naszych oddziałów. Szkoci próbowali nas zaskoczyć szybkim atakiem z boku podczas przemarszu po polu bitwy. Jednak poziom wyszkolenia naszych oddziałów jest już wysoki, więc ustawiliśmy się szybko i sprawnie do przyjęcia ataku zgodnie ze sztuką wojenną zawartą w regulaminie z 1791 roku i odparliśmy atak zmuszając ich do wycofania się. Na drugi dzień już nie byli tak skorzy do natarcia.
Największe wrażenie podczas bitew robił ogień całej brygady francuskiej, kiedy równocześnie strzelało około tysiąca karabinów rozciągniętych na odległość dwustu metrów. Można było zobaczyć jak po komendzie głównodowodzącego wśród wrzasków dowódców powtarzających rozkazy podnosi się las bagnetów, które później falami pochylały do celu i po chwili całkowitej ciszy oczekiwania na komendę „PAL!!!”, która wydawała się wiecznością następował ogromny, ciągnący się kilkanaście sekund huk tysiąca karabinów .
Oczywiście zgodnie z historyczną prawdą przegraliśmy bitwę uciekając w popłochu po tym, jak załamało się natarcie słynnej Starej Gwardii.
Gonzo
więcej na forum: Waterloo 2010
|
|
Filip :: 2010-06-22 02:11:27
|
Jarmark Tumski-Płock 12 czerwca 2010
W sobotę 12.06.2010r. Pułk 4ty na zaproszenie "Stowarzyszenia Przyjaciół Muzeum Mazowieckiego w Płocku" miał zaszczyt uczestniczyć w Jarmarku Tumskim.
Dnia owego stawili się Pitrek wraz z synem, Sławek, Tomek, Łukasz (czyli skromny ja) oraz Robert, który sprawnie doprowadził nas do miejsca postoju, którym było stoisko grupy "Tradytor". Członkowie ekipy okazali się niezwykle sympatyczni, służyli pomocą i chętnie dzielili się tym co sami mieli.
Nasz "starganik" w krótkim czasie zamienił się w punkt reklamowo - werbunkowy Pułku 4go i Tradytora. Zwiedzający (najczęściej w wieku produkcyjnym będąc) chętnie podchodzili pytając o to,skąd się w ogóle tacy przebierańcy wzięli jak też o krótką historię oddziału. Większość z nich robiła wielkie oczy, gdy dowiedzieli się że to właśnie z Płocka Pułk 4ty się wywodzi.Nie zabrakło i takich, którzy dzielili się z nami wiedzą historyczną, jaką sami posiadali. Pitrek przywiózł wydrukowane ulotki reklamowe,którymi skutecznie "oflagowaliśmy" najbardziej widoczne rejony naszej budki. W tym miejscu zaznaczyć należy, że najczęściej uwagę przechodniów przyciągały wystawione czapki oraz karabiny ustawione w kozła.
W ciągu dnia coraz to więcej osób podchodziło do stoiska a kilkoro dzieci z czapą rogatą na głowie uwieczniło pamiątkowym zdjęciem swój pierwszy kontakt z napoleońskim wojskiem.
Do naszych głównych zadań należało ukazywanie się w całej okazałości mundurowo ekwipunkowej, stąd nasze częste"patrole patrolujące rejon patrolowania". Mieliśmy wówczas okazję podziwiać bogaty asortyment sprzedawców, czyli: pocztówki, znaczki, monety i banknoty,wyroby garncarskie, bibeloty, książki, ruchome starocie typu sztućce, ramy, elementy wykończeniowe, oraz militaria (szable, bagnety, naszywki, medale). W czasie jednego z takich spacerów średnio przechodziliśmy około 10 metrów po czym byliśmy zatrzymywani gorącą prośbą o zrobienie sobie z nami zdjęć. Ciekawym jest też, że niemal przy każdym stoisku wystarczyło się zapytać o cokolwiek by dowiedzieć się ile sprzedawca wie na temat historii -niekoniecznie związanej z Napoleonem. W ogóle stwierdzam, że wiele osób -zarówno widzów, jak i sprzedawców dobrze orientowało się w meandrach czasów dawnych.
Do tego czasu upał nas oszczędzał, ale po kilku godzinach słońce zmieniając pozycję zaczęło świecić prosto na nas, co utrudniało trochę nasze funkcjonowanie...
YanTraken
czytaj więcej na naszym forum: Jarmark Tumski-Płock
|
|
admin :: 2010-06-14 16:50:34
|
Mikulov 14-16 maja 2010
Dotarliśmy na miejsce ok. godz. 22. Mikulov (miejscowość w Czechach) przywitał nas chmurami i chłodem. Po rozbiciu obozu chłopaki udali się krótki rekonesans na miasto w celu zrobienia zaopatrzenia, tudzież zajrzenia do kilku uroczych knajpek. Rekonesans był jednak dość krótki, bo wrócili dość szybko. Ponieważ nie można było palić ognia, po ugaszeniu pragnienia kilkoma wyśmienitymi czeskimi browarkami udaliśmy się na spoczynek wiedząc, że sobota będzie pracowita. I tu pierwszy szok. W nocy zmarzłem bardziej niż w Lipsku. Chłód połączony z dużą wilgocią zrobił swoje. Rano o 7.30 Waldek wybębnił pobudkę (nigdy nie dawajcie mu werbla do ręki ), a ja nie czułem nóg. Szybkie śniadanko i wymarsz na ćwiczenia. Ćwiczyliśmy na tym samym polu co zawsze. Jak zwykle na początku szkoła żołnierza, później szkoła batalionu. Ustawianie batalionu plutonami w różnych formacjach i czworobok batalionem. Część ćwiczeń prowadził uwielbiany przez polaków kpt. Dworak u którego 10 minutowa przerwa trwa 45 sek. Po ćwiczeniach wróciliśmy do obozu celem uzupełnienia braków żywieniowych i zrobienia ładunków. Tym razem znalazła się godzinka na obejrzenie zamku.
O 15.30 wymaszerowaliśmy na bitwę. Miejsce to samo, czyli rynek miasta. Brak scenariusza. Po drugiej salwie przeciwnika nasz kapral Stefan poległ za cesarza i leżał samotnie przez następne 10 minut na środku placu pomiędzy francuską artylerią a dwoma sekcjami Austriaków. Po każdym strzale armaty patrzeliśmy o ile przesunęły się zwłoki Stefana. Oczywiście po strzale armatnim odpowiadały ogniem sekcje Austriaków. W końcu publika się nad nim zlitowała, wyciągnęła go spod ognia i sowicie napoiła środkami wzmacniającymi. A artyleria w tym roku biła nieźle. W jednym ze sklepów szyba nie wytrzymała wystrzałów. Jak on to przeżył, tego nikt nie wie.
Po zwycięstwie, krótka przerwa i tradycyjnie przejazd do Drasenhofen w Austrii. Tam potyczka w zabytkowej uliczce i poczęstunek, który tym razem był bardzo ubogi w jadło. Ja po dopilnowaniu odstrzelenia niewypałów o jadle mogłem tylko pomarzyć. Podobno było raptem trochę kanapek. Za to wina bezmiar. Na stołach 10 litrowe kartony i lej bracie ile chcesz. Niestety chłód dość szybko wygnał wszystkich do autokarów. O ile do południa było całkiem znośnie jeśli chodzi o pogodę, to już pod wieczór było naprawdę zimno. Ręce kostniały na karabinach. W obozie wylądowaliśmy około dwudziestej, dość mocno zmęczeni intensywnym dniem. Na miejscu okazało się, że oddział austriacki miał znajomości lub był na tyle sprytny, że przytargał do obozu trzy 10 litrowe kartony wina i jeden odstąpił armii Księstwa. Jednak karton został opróżniony tylko w około 1/3 i wojsko znikło w namiotach. Czwartacy zajęli namiot z ławami, opuszczony chwilowo przez właścicieli, czyli 8`eme regiment. Jakiś czas później powrócili właściciele i resztę bardzo zimnego wieczoru spędziliśmy na miłych pogawędkach, wspominając krecika, rumcajsa, makową panienkę i wiele innych postaci. Gospodarze okazali się przemiłymi osobami, wbrew różnym pogłoskom, darzących Polaków sympatią. Poznaliśmy: Alenę, Franciszka, Romana, Honza i jeszcze jednego Honza. A ponieważ w kartonie było mnóstwo środka ułatwiającego zrozumienie języka, konwersacje kwitły mimo przenikliwego zimna. Zimno potęgował fakt, iż nie wolno było palić ognia. Oprócz wina, gospodarze posiadali "francuską" brandy (bo angielska nie przeszła by przez gardło ), więc umiejętnie dawkowana świetnie rozgrzewała. I w tej atmosferze długo było o rekonstrukcji, historii, obu narodach i wielu innych tematach. W końcu jednak trzeba było udać się na spoczynek.
W niedzielę rano nie widziałem, czy mam jeszcze nogi czy nie. Naprawdę!! W tym roku Mikulov okazał się strasznie trudną imprezą pod względem warunków atmosferycznych.
Dodam, że w nocy zaczęło padać i padało do samego wyjazdu. Brak ognia jest ogromnym utrudnieniem.
Po śniadaniu okazało się, że będziemy brali udział w uroczystości odsłonięcia małego pomnika ku pamięci żołnierzy rannych w bitwie pod Austerlitz, którzy to przebywali w szpitalu w Mikulovie i w nim zmarli, w większości na tyfus ( jeśli dobrze zrozumiałem ), i w większości stanu osobowego (jak twierdzi Waldek, był to szpital a`la NFZ). Pomnik postawiono w miejscu, gdzie znaleziono szkielety żołnierzy. Piechota oddała salwę karabinową, artyleria trzy strzały i wróciliśmy do miasta, gdzie przez pół godzinki uczyliśmy się tyraliery tworzonej z miejsca. Później tradycyjnie, złożyliśmy kwiaty pod pomnikiem księcia Ditrichstein w mauzoleum i obejrzeliśmy kaplicę, w której są sarkofagi całej rodziny Ditrichstein.
Następnie zwinęliśmy obóz i ruszyliśmy do domu przez deszcze i wiatry o ogromnej sile. Momentami maiłem problem by utrzymać się na jednym pasie drogi.
Podsumowując. Impreza intensywna jednak bardzo sympatyczna. Jak zwykle nauczyliśmy się czegoś nowego. Poznaliśmy nowych ludzi. Zimno, zimno i wilgotno. Tylko sobotnie przedpołudnie znośne, ale zaliczamy to na poczet zaprawiania się na trudne warunki (na szczęście na wszelki wypadek zabraliśmy płaszcze). Oczywiście urok miasta wynagradza wszystko.
Gonzo
zdjęcia w naszej galerii: www.pulk4piechoty.dywizjaxw.pl/gallery2/main.php
|
|
Filip :: 2010-05-18 14:43:11
|
Wręczenie sztandaru
Dnia 3 maja 2010 roku grupa rekonstruująca Pułk 4 Piechoty XW otrzymała chorągiew – wierną kopię zachowanej w Muzeum Czartoryskich w Krakowie chorągwi Regimentu IV z czasów Insurekcji Kościuszkowskiej. Widnieją na niej słowa: „Gdy się chce bronić nie innych ciemiężyć hasło Polaka zginąć lub zwyciężyć”. W swej książce ”Wojsko Polskie Księstwo Warszawskie 1807 – 1814” Bronisław Gembarzewski opisuje ten sztandar i podaje, że był on w posiadaniu „czwartaków” w czasie wojen napoleońskich. Teza ta jest obecnie trudna do zweryfikowania, ale skłoniła nas do poszukiwań oraz do podjęcia starań o wykonanie wiernej repliki tej historycznej chorągwi. I teraz, dzięki pomocy wielu osób i ogromnemu zaangażowaniu naszego kolegi Sławka Tomanka, kopia sztandaru jest w naszych rękach!!!
Wykonała go, z dbałością o najmniejsze detale, muzealna pracownia konserwacji tkanin. Na karmazynowym tle umieszczony jest biały orzeł, a nad nim wspomniana wyżej sentencja, wyhaftowana białymi literami. Ciekawostką jest to, że chorągiew jest gonfanonem. Może powstała z przerobionej chorągwi kościelnej? Nie zachowała się jej druga strona. Na potrzeby rekonstrukcji została wykonana identycznie jak strona pierwsza. Oryginał nosi też ślady dużych uszkodzeń, które mogły powstać w walce. Cały róg został naszyty z innej tkaniny, maskując porozrywaną materię.
Uroczystość poświęcenia i wręczenia sztandaru odbyła się w Kościele Św. Kazimierza w Policach, podczas mszy św. za Ojczyznę. Gwoździe do sztandaru przybili fundatorzy:
Burmistrz Gminy Police - Władysław Diakun
Dyrektor Miejskiego Ośrodka Kultury - Anna Ryl
Prezes Przedsiębiorstwa Energetyki cieplnej S.A. - Cezary Arciszewski
Prezes Polickiego Towarzystwa Strzeleckiego „Grajcar” - Sławomir Tomanek
Następnie Burmistrz Polic przekazał sztandar w ręce pocztu z Pułku 4 Piechoty XW, który przy dźwiękach śpiewanej przez chór „Bogurodzicy”, dokonał jego prezentacji.
Cała uroczystość, pomimo swej surowej i prostej formuły przebiegała w podniosłej atmosferze. Można było wyczuć ogromne skupienie ludzi, a wielu nie kryło wzruszenia.
„Czwartacy” przybyli do Polic już dwa dnia wcześniej. Koledzy skupieni w Towarzystwie Strzeleckim „Grajcar”, na swej strzelnicy w pobliskim Dobieszczynie, zorganizowali Piknik Historyczny z całym szeregiem imprez i pokazów. W pikniku udział wzięli rekonstruktorzy ze szczecińskiego stowarzyszenia „Zachód 1944”, przedstawiający dioramę sprzętu, wyposażenia i uzbrojenia oddziałów spadochronowych drugiej wojny światowej – amerykańskich i kanadyjskich, oddział zaciężnej krzyżackiej piechoty i artylerii pod dowództwem Jacka Grondke "Wuja" oraz żołnierze i markietanki z Pułku 4 Piechoty XW. Wszystkie te grupy rozbiły swe biwaki na terenie strzelnicy. W trakcie trwania imprezy przybyli jeszcze kawalerzyści z 12 Pułku Ułanów Podolskich. Byli w tych dniach na wiosennym rajdzie i urządzili postój w pobliskim lesie.
Piknik rozpoczął się 1 maja międzynarodowymi zawodami z broni krótkiej „Dicke Bohne” (gruba fasola).
1 miejsce zajął Edward Wilkocki występujący w mundurze z okresu wojnysecesyjnej strzelając z repliki 19 wiecznego kapiszonowego pistoletutarczowego
2 miejsce zajął Piotr Wojciechowski z JSSC e.v. z Eggesin (Niemcy) strzelając z pistoletu centralnego zapłonu
3 miejsce zajął Sławomir Tomanek strzelając z repliki colta Walkera
Potem można było zobaczyć pokaz działania średniowiecznej artylerii. Już wkrótce zagrzmi ona nad polami Grunwaldu.
Wieczorem rozpalono ogniska, gdzie biesiadując, uczestnicy pikniku, spędzili prawię całą zimną noc z 1 na 2 maja.
Poranek 2 maja przywitał nas prześliczną, słoneczną pogodą.
Po śniadaniu puchary za 1 majowe zawody wręczył Starosta Policki Leszek Guździoł.
Potem mogliśmy rekreacyjnie postrzelać z naszych skałkowych karabinów na dystansie 25 i 50 metrów. Tradycyjnie zaczęliśmy od pokazu.
Za pomocą ładunku prochowego została rozstrzelana plastikowa butelka wody. Daje to dobre wyobrażenie o sile nawet „ślepego” strzału z czarnego prochu i konieczności przestrzegania zasad bezpieczeństwa na strzelnicy i polu rekonstruktorskiej bitwy. Używaliśmy ładunków 8 gramowych, z czego ok. 1 gram był zużywany na podsypywanie panewki. Kule nie były dołączane do ładunków. Celem była 1,5 metrowa sylwetka grenadiera z naniesioną, owalną tarczą.
Strzelanie to, choć niehistoryczne z uwagi na mniejszy ładunek prochu i ładowaną osobno kulę, było bardzo pouczające. Staraliśmy się dokładnie przestrzegać „poruszeń” i „pozycji” zawartych w regulaminie musztry z 1810 roku. Przeprowadzono też musztrę w zakresie „Szkoły żołnierza” ze szczególnym zwróceniem uwagi na prawidłowe nabijanie na dwanaście tempów. Potem wiedzę tę wykorzystaliśmy kilkakrotnie strzelając do tarczy z ostrych ładunków 12 gramowych. Nie udało się wystrzelić 3 razy w ciągu minuty. Najlepszy wynik to 1:08.
Nasi koledzy z „Grajcara” zorganizowali też strzelanie z AK-47, rewolwerów, pistoletów i karabinków czrnoprochowych, mosina i wyczynowej wiatrówki.
Po pysznym obiedzie, pojechaliśmy na wycieczkę do ruin fabryki benzyny syntetycznej „Hydrierwerke” w Policach. Zostaliśmy oprowadzeni, po jej terenie, przez przewodnika z Stowarzyszenia Przyjaciół Ziemi Polickiej „Skarb”. To co tam zobaczyliśmy i usłyszeliśmy, to temat na osobny artykuł, ale na pewno wszyscy byli z wycieczki bardzo zadowoleni.
Wieczorem, po powrocie na strzelnicę i krótkim odpoczynku, poświęciliśmy jeszcze kilkanaście minut na musztrę i po zachodzie słońca, tradycyjnie usiedliśmy przy obozowym ognisku.
Rozmowy i przekomarzania trwały jeszcze długo w nocy.
Rano, po spożyciu jajecznicy ze 150 jaj, zwinęliśmy obóz, zapakowaliśmy się w samochody i pojechaliśmy do Polic na mszę.
W tym miejscu, na koniec, należą się ogromne podziękowania dla organizatora całego przedsięwzięcia Sławka Tomanka oraz dla Magdy i Pawła Chodoruków. Ludzi dla których nie ma rzeczy niemożliwych, a każdy problem rozwiązywany jest z uśmiechem i życzliwością. Jesteśmy dumni, że możemy być razem w jednym pułku.
Piotr Sawiak
Zapraszamy do obejrzenia zdjęć w naszej Galerii: www.pulk4piechoty.dywizjaxw.pl/gallery2/main.php
|
|
Filip :: 2010-05-06 22:19:09
|
Katyń 2010
Głowa państwa polskiego nie żyje. Prezydent Lech
Kaczyński zginął w katastrofie lotniczej pod Smoleńskiem.
Wraz z nim zginęło 95
osób, w tym Pierwsza Dama, najwyżsi dowódcy Wojska Polskiego i czołowi
przedstawiciele polskiej polityki.
Cześć Ich pamięci!
Lista ofiar wg. Gazety Prawnej:
1. Lech Kaczyński prezydent RP
2. Maria Kaczyńska małżonka prezydenta RP
3. Ryszard Kaczorowski były prezydent RP
4. Joanna Agacka-Indecka prezes Naczelnej Rady
Adwokackiej
5. Ewa Bąkowska członkini Federacji Rodzin Katyńskich z
Krakowa, wnuczka gen. Mieczysława Smorawińskiego zamordowanego w Katyniu
6. Gen. broni Andrzej Błasik dowódca Sił Powietrznych
7. Krystyna Bochenek wicemarszałek Senatu RP
8. Anna Maria Borowska wiceprzewodnicząca gorzowskiej
Rodziny Katyńskiej
9. Bartosz Borowski przedstawiciel Rodzin Katyńskich
10. Gen. dyw. Tadeusz Buk dowódca Wojsk Lądowych
11. Gen. bryg. abp Miron Chodakowski prawosławny
ordynariusz WP
12. Czesław Cywiński prezes Zarządu Głównego Światowego
Związku Żołnierzy AK
13. Leszek Deptuła poseł PSL, lekarz-weterynarz
14. Ppłk Zbigniew Dębski członek Kapituły Orderu
Wojennego Virtuti Militari
15. Grzegorz Dolniak poseł PO, ekonomista
16. Katarzyna Doraczyńska Kancelaria Prezydenta
17. Edward Duchnowski sekretarz generalny Związku
Sybiraków
18. Aleksander Fedorowicz tłumacz przysięgły języka
rosyjskiego
19. Janina Fetlińska senator PiS, pielęgniarka
20. Ppłk Jarosław Florczak funkcjonariusz BOR, w służbie
od 21 lat
21. St. chor. Artur Francuz funkcjonariusz BOR, w
służbie od 18 lat
22. Gen. Franciszek Gągor szef Sztabu Generalnego WP
23. Grażyna Gęsicka posłanka PiS, socjolog
24. Gen. brygady WP Kazimierz Gilarski dowódca Garnizonu
Warszawa
25. Przemysław Gosiewski poseł PiS, prawnik
26. Ks. prałat Bronisław Gostomski kapelan
Stowarzyszenia Polskich Kombatantów w Wielkiej Brytanii, dziekan Dekanatu
Londyn-Północ
27. Mariusz Handzlik podsekretarz stanu w Kancelarii
Prezydenta
28. Ks. prałat Roman Indrzejczyk kapelan prezydenta
29. Por. Paweł Janeczek funkcjonariusz BOR, w służbie od
17 lat
30. Dariusz Jankowski pracownik Biura Obsługi Kancelarii
Prezydenta RP
31. Izabela Jaruga-Nowacka posłanka, wiceprzewodnicząca
klubu Lewicy
32. O. Józef Joniec prezes Stowarzyszenia Parafiada im.
św. Józefa Kalasancjusza
33. Sebastian Karpiniuk poseł PO, prawnik
34. Wiceadm. Andrzej Karweta dowódca Marynarki Wojennej
35. Mariusz Kazana dyrektor Protokołu Dyplomatycznego w
MSZ
36. Janusz Kochanowski Rzecznik Praw Obywatelskich
37. Gen. bryg. Stanisław Nałęcz-Komornicki kanclerz
Orderu Wojennego Virtuti Militari
38. Stanisław Jerzy Komorowski wiceminister obrony narodowej
39. Chor. Paweł Krajewski funkcjonariusz BOR, w służbie
od 14 lat
40. Andrzej Kremer podsekretarz stanu w Ministerstwie
Spraw Zagranicznych, prawnik
41. Ks. Zdzisław Król kapelan warszawskiej Rodziny
Katyńskiej w latach 1987-2007
42. Janusz Krupski kierownik Urzędu do Spraw Kombatantów
i Osób Represjonowanych
43. Janusz Kurtyka prezes Instytutu Pamięci Narodowej,
historyk
44. Ks. Andrzej Kwaśnik kapelan Federacji Rodzin
Katyńskich
45. Gen. Bronisław Kwiatkowski dowódca operacyjny Sił Zbrojnych
46. Wojciech Lubiński lekarz prezydenta, zastępca
Komendanta Centralnego Szpitala Klinicznego MON, rzecznik prasowy Wojskowego
Instytutu Medycznego
47. Tadeusz Lutoborski były przewodniczący warszawskiej
Rodziny Katyńskiej
48. Barbara Mamińska dyrektor biura kadr i odznaczeń w
Kancelarii Prezydenta RP
49. Zenona Mamontowicz-Łojek przewodnicząca Polskiej
Fundacji Katyńskiej
50. Stefan Melak przewodniczący Komitetu Katyńskiego
51. Tomasz Merta podsekretarz stanu w Ministerstwie
Kultury i Dziedzictwa Narodowego, Generalny Konserwator Zabytków
52. Stanisław Mikke wiceprzewodniczący Rady Ochrony
Pamięci Walk i Męczeństwa
53. Aleksandra Natalli-Świat ekonomistka, posłanka,
wiceprezes PiS
54. Janina Natusiewicz-Mirer osoba towarzysząca
55. Ppor. Piotr Nosek funkcjonariusz BOR, w służbie od
15 lat
56. Piotr Nurowski prezes Polskiego Komitetu
Olimpijskiego, prawnik
57. Bronisława Orawiec-Loeffler ze Stowarzyszenia Rodzin
Katyńskich z Podhala, bratanica Franciszka Orawca, oficera zamordowanego w
Katyniu
58. Ks. ppłk Jan Osiński kapłan Ordynariatu Polowego
Wojska Polskiego
59. Ks. płk Adam Pilch p. o. Naczelny Kapelan Wojskowego
Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego w Polsce
60. Katarzyna Piskorska z warszawskiej Rodziny Katyńskiej
61. Maciej Płażyński poseł, prezes Stowarzyszenia
"Wspólnota Polska"
62. Gen. dyw. bp Tadeusz Płoski biskup polowy Wojska
Polskiego
63. Gen. dyw. Włodzimierz Potasiński dowódca Wojsk
Specjalnych RP
64. Andrzej Przewoźnik sekretarz generalny Rady Ochrony
Pamięci Walk i Męczeństwa
65. Krzysztof Putra wicemarszałek Sejmu RP
66. Ks. prof. Ryszard Rumianek rektor UKSW, teolog,
biblista
67. Arkadiusz Rybicki poseł, działacz samorządowy,
historyk
68. Andrzej Sariusz-Skąpski prezes Federacji Rodzin
Katyńskich
69. Wojciech Seweryn przedstawiciel Rodzin Katyńskich
70. Sławomir Skrzypek prezes NBP
71. Leszek Solski przedstawiciel Rodzin Katyńskich
72. Władysław Stasiak szef Kancelarii Prezydenta RP
73. Chor. Jacek Surówka funkcjonariusz BOR, w służbie od
9 lat
74. Aleksander Szczygło szef BBN
75. Jerzy Szmajdziński wicemarszałek Sejmu RP
76. Jolanta Szymanek-Deresz posłanka, prawnik
77. Izabela Tomaszewska dyrektor zespołu protokolarnego
Kancelarii Prezydenta RP
78. Chor. Marek Uleryk funkcjonariusz BOR, w służbie od
12 lat
79. Anna Walentynowicz działaczka Wolnych Związków
Zawodowych
80. Teresa Walewska-Przyjałkowska wiceprezes Fundacji
Golgota Wschodu
81. Zbigniew Wassermann poseł, prawnik
82. Wiesław Woda poseł, inżynier rolnik
83. Edward Wojtas poseł, ekonomista
84. Paweł Wypych minister w Kancelarii Prezydenta
85. Stanisław Zając senator adwokat
86. Janusz Zakrzeński aktor członek Związku
Piłsudczyków
87. Gabriela Zych prezes zarządu kaliskiego
Stowarzyszenia Rodzina Katyńska
88. Kpt. Dariusz Michałowski funkcjonariusz BOR, w
służbie od 16 lat
89. Mł. chor. Agnieszka Pogródka-Węcławek funkcjonariuszka BOR, w służbie od 8 lat
Oprócz pasażerów na pokładzie samolotu było także 7
członków załogi.
90. Arkadiusz Protasiuk, kapitan
91. Robert Grzywna członek załogi
92. Andrzej Michalak członek załogi
93. Artur Ziętek członek załogi
94. Barbara Maciejczyk stewardessa
95. Natalia Januszko stewardessa
96. Justyna Moniuszko stewardessa
|
|
Filip :: 2010-04-10 22:23:55
|
Wesołych Świąt
Pogodnych Świąt Wielkanocnych, wiosennego nastroju,
serdecznych spotkań w gronie rodziny
i wśród przyjaciół
oraz wesołego "Alleluja"
życzy Pułk 4 Piechoty XW
|
|
Filip :: 2010-04-02 10:04:29
|
Jonkowo
W ostatni weekend, 19-21 marca 2010 roku „czwórka” była w
gościnnym Jonkowie. To trzeci nasz wyjazd na tę imprezę. Część oddziału zjawiła
się jeszcze w piątek, a część dopiero w sobotę. Kwaterowaliśmy w miejscowej
szkole. Cały wieczór i duża część nocy upłynęła na powitaniach i rozmowach z
dawno nie widzianymi kolegami i koleżankami. Świętowaliśmy też, może trochę zbyt
intensywnie, imieniny Józefa „Pepe”, któremu jeszcze raz życzymy 100 lat!!!
Po wczesnej pobudce i dobrym śniadanku zapakowaliśmy się w
autobus i jazda w teren. Mieliśmy do przejścia trasę ok. 5-6 km z metą w
Jonkowie. Po drodze mogło dojść do spotkania z wrogiem, więc maszerującą
kolumnę ubezpieczała straż przednia. Z zadania tego doskonale wywiązali się
koledzy z Pułku 3 Piechoty XW. Marsz odbywał się przez piękny, stary, bukowy
las. Liczne pagórki wzdłuż drogi mogły kryć zasadzkę, ale jak potem się
okazało, były to nieuzasadnione obawy. Wróg zaspał. Główną kolumnę marszową
tworzyły trzy plutony złożone z Pułków 2,4 i 7 Piechoty XW. Po drodze
wykonaliśmy kilka manewrów, symulując rozwinięcie w linię bojową w kierunku ew.
natarć przeciwnika, a następnie przejście z linii bojowej w kolumnę marszową.
Las się skończył i wyszliśmy na pola. Tutaj można było potrenować rozwijanie w
tyralierę. Początkowo w ramach plutonów, a potem cały batalion. Przy tyralierze
na 3 kroki dało to linię na ok. 120m. Niezły widok i fajne uczucie gdy taka
formacja wykonywała obroty i marsze.
Gdy dotarliśmy do Jonkowa, w okolice „Ruskiego Szańca”,
przyszedł czas na robienie ładunków. Pochwały dla organizatorów za zapewnienie
dużej ilości prochu. Po raz pierwszy od jakiegoś czasu nasze ładownice się
zapełniły.
Bitwa rozpoczęła się planowo o 15,30. Pole rekonstrukcji
było w tym roku trochę większe niż rok wcześniej. Strona „Francuska” dysponowała
silną artylerią, niezbędną przy zdobywaniu umocnienia, jakim jest „Ruski
szaniec”, czterema plutonami piechoty i kawalerią. Bitwa przebiegała planowo i
dość spokojnie. Atak na pozycję wroga rozpoczął się od zajęcia przedpola szańca
przez oddziały w szyku tyralierskim. Można było wtedy podciągnąć działa i
rozpocząć ostrzał głównej pozycji wroga. Wkrótce pole bitwy zasnuły chmury dymu
prochowego, przez który było widać tylko sylwetki przeciwnika i ogień z ich
broni. Wszelkie próby kontrataku były powstrzymywane głównie przez kawalerię,
która, bez względu na trudny, miękki teren, poruszała się po polu bitwy szybko
i szarżowała na skrzydła atakujących kolumn. Po dłuższym ostrzale artyleryjskim
przyszedł czas na piechotę. Plutony minęły linię dział i rozwinęły się na
wprost szańca. Amunicji było dużo, więc ognia nie żałowaliśmy. Salwy plutonów,
ataki na bagnety, tak wyglądało przedpole szańca przez kilkanaście minut. W
końcu wróg zajął pozycję za fosą, a my przygotowaliśmy się do generalnego
szturmu. Podciągnięto artylerię, która kilkoma salwami zaznaczyła swoją
przewagę nad broniącym się już resztkami sił przeciwnikiem i biegiem na wały
szańca. Szturm nie był od razu pomyślny. Część oddziałów została początkowo
odparta, ale ponowienie ataku przyniosło sukces, który szybko rozwinęła
kawaleria, wdzierając się razem z piechotą na stromizny umocnień. Przyszedł
czas na plądrowanie zdobytego obozu wroga. Nam przypadła chyba najlepsza część
łupu, bo natrafiliśmy na kocioł pełen gorącego żurku. Pycha!!! Jeszcze raz dziękujemy
Wileńskiemu Muszkieterskiemu Pułkowi za uraczenie nas tą strawą.
Warto jeszcze dodać, że cały dzień padał deszcz.
Po bitwie czas wolny spędziliśmy na zwiedzaniu straganów i
regeneracji nadwątlonych, tym jakże intensywnym dniem, sił. Przyszedł też czas
pożegnań, bo cześć z nas musiała szybko meldować się w domach.
W niedzielę odbyły się zawody strzeleckie, na których nasz
kolega Jarek Kamiński zajął trzecie miejsce. Gratulacje!!!
Zapraszamy do obejrzenia zdjęć z Jonkowa w naszej Galerii www.pulk4piechoty.dywizjaxw.pl/gallery2/main.php
Vivat Wojsko Polskie
Vivat Pułk 4
Piotr Sawiak
|
|
filip :: 2010-03-25 09:25:08
|
Przeszliśmy...
Przeszliśmy kurpiowskim szlakiem...nogi trochę pozdzierane, ale twarze uśmiechnięte i humor wszystkim dopisywał.
Był gar gorącego bigosu, łyk łomży export, był też Kurczak legionista co dwóch naszych przyprawił gumową pałą o rozdarcie szwu w kroku, był bilard, potem było chrapanie pokotem na deskach, o 8.00-9.00 wymarsz, droga, las, ostatni przyjazny dom na szlaku czyli sklepik na rozdrożu i zabicie kałuży, potem znowu droga i las, baczność! prezentuj bron! chwała bohaterom! - mogiła żołnierzy 1920, przekraczamy słup graniczny, modlitwa przy kapliczce, wizyta w gospodarstwie Sylwka i szczęśliwy odpoczynek na słomie, znowu droga i las, sprośny trop 150cio kilowej sztuki, podmokłe otwarte przestrzenie, ledwo się grzęźnie, mokre buty i odciski, dziczy trup na szlaku, znowu mokro, teraz to już chyba bagienko, samotna chatka Koczkodana (miejscowy pustelnik - straszny, bez lewej ręki, jednak spodobało mu się darować nam życie, a nawet wspomógł radą), uff, droga, kałuże, las, fundamenty i piwnice zarośniętych zabudowań upatrzone na miejsce biwaku, ognisko i posiłek, ludzie już nieźle zdrożeni marszem i znękani odciskami ale morale wciąż wysokie, zdjęcia przy wieży Sarumana i nazad w drogę powrotną, droga, las, kałuże i lód, na rozdrożu Kapliczka-domek jako wotum odzyskanie niepodległości 1918, dalej w drogę, przystanek na szosie, ponosimy straty marszowe, tracimy kapitana i podoficera, dalej traktem do wsi - ostatni wysiłek godz. 16:00 (?), w końcu spoczynek.
W ok. 8 godz. zrobiliśmy mniej więcej 20 kilometrów na przecież nie łatwym terenie i w surowym klimacie.
Kolejnego dnia pomaszerowaliśmy do pobliskiego skansenu w Kadzidle, gdzie w malowniczej scenerii mogliśmy zapoznać się z urządzeniami stosowanymi w XIX wieku - zwiedzliśmy starą olejarnię, kuźnię i spichlerz oraz chałupy i zabudowania dawnej wsi kurpiowskiej. W skansenie zostaliśmy życzliwie przyjęci, za co bardzo dziękujemy.
Zapraszamy do obejrzenia zdjęć z tej wyprawy, w naszej Galerii. Pułk 4 piechoty Xięstwa Warszawskiego
|
|
filip :: 2010-03-07 17:43:02
|
Kurpiowskim szlakiem...
W dniach 26-28 lutego Pułk 4 Piechoty Xięstwa Warszawskiego organizuje przemarsz, na który zaprasza wszystkich chętnych do sprawdzenia swoich sił i swojego sprzętu i oporządzenia w warunkach zimowego marszu. Warunkiem uczestnictwa jest posiadanie munduru i wyposażenia z lat 1717-1831.
Plan imprezy:
26 lutego przyjazd na miejsce zakwaterowania w miejscowości Kadzidło koło Ostrołęki. Nocleg jest zarezerwowany w budynku miejscowego Gminnego Ośrodka Kultury. Spanie na podłodze. Dostępne jest zaplecze sanitarne i kuchnia.
27 lutego pobudka o 5,00 przygotowanie do wymarszu i wymarsz ok. godz. 6,00. Większość trasy poprowadzona jest lasami i polami, przez tereny dzikie i w małym tylko stopniu zmienione ludzką ręką. Po drodze jest szansa na spotkanie z dzikimi zwierzętami. Chcemy też odwiedzić skansen. Długość trasy ok. 25 km, chyba, że warunki zmuszą nas do skrócenia trasy. W tej chwili w okolicy Kadzidła śnieg sięga kolan i większość szlaków jest nieprzetarta. Marsz kończy się w Kadzidle, gdzie od godz. 16,00 czekał będzie ciepły posiłek.
28 lutego powrót do domu.
Koszt imprezy:
Opłata za wynajem sali Gminnego Ośrodka Kultury oraz za posiłek jest zależna od ilości zgłoszonych osób.
Dokładnie będzie podana przed imprezą.
Ubezpieczenie uczestnicy muszą wykupić samodzielnie.
Zgłoszenia proszę kierować na adres:
Piotr.sawiak@wp.pl lub telefonicznie 601 73 73 43
Zgłoszenia są przyjmowane do 19 lutego br.
|
|
Filip :: 2009-12-16 21:49:10
|
Budowa strony
Dzielnie pracujemy nad budową strony:)
Idzie nam coraz lepiej. Nie poganiać, bo tracimy oddech.
Wszystkich pozdrawiam.
Filip:)
|
|
Filip :: 2009-12-16 21:48:21
|
|
Logotypy

[medium PL]
[mini PL]
[mini UK]
[mini ES]
Linki
|